Wygląda na to, że zamieszanie wokół sprzedaży Możejek nie przeszkadza litewskiemu importerowi.
W cieniu zabiegów PKN Orlen o zakup Możejek pozostaje działalność litewskiej rafinerii w naszym kraju. Tymczasem polskie przedstawicielstwo spółki jest od kilku lat — obok Slov-naftu, BP, Shella czy J&S Energy — jednym z największych importerów paliw. W ubiegłym roku sprowadziło do Polski 350 tys. ton, o 100 tys. ton więcej niż rok wcześniej.
— W tym roku chcemy sprowadzić około 400 tys. ton, z tego 80 proc. będzie stanowił diesel, którego w Polsce brakuje. Docelowo chciałbym, aby nasza sprzedaż ustabilizowała się na poziomie pół miliona ton rocznie — podkreśla Włodzimierz Olbrycht, prezes Mazeikiu Nafta Trading House (MNTH).
Dobra koniunktura w sektorze naftowym sprawiła, że zysk netto MNTH w 2005 r. wyniósł 5 mln zł wobec 1,8 mln zł rok wcześniej.
Baza w Dębogórzu
Możejki prowadzą działalność w regionie północno-wschodniej Polski. Spółka nie planuje ekspansji, ponieważ w związku z kosztami logistycznymi byłoby to nieopłacalne. Umacnia się więc na dotychczasowym obszarze działania. Temu celowi służyć ma m.in. wynajęcie bazy paliw w litewskim Mariampolu, około 30 km od granicy z Polską. MNTH wynajął też należący do Naftobaz nadmorski terminal w Dębogórzu. To już piąta baza operacyjna Litwinów w Polsce.
— Na początku marca przypłynął tam pierwszy tankowiec, kolejnego spodziewamy się za kilka dni — informuje Włodzimierz Olbrycht.
W szufladzie biurka
W zawieszeniu pozostaje natomiast projekt stworzenia sieci stacji paliw. Miała działać w Polsce z logo Ventus, należącym do litewskiego koncernu. Nic z tego jednak nie wyszło, gdyż Jukos, główny udziałowiec Możejek, zbankrutował, a na rafinerię rozpisano przetarg. Czy projekt budowy sieci ma jeszcze szanse?
— Na pewno tak, choć przygotowany w ubiegłym roku biznesplan trzeba byłoby gruntownie odświeżyć. Wszystko zależy od decyzji nowego właściciela — podkreśla szef MNTH.
A gdyby został nim Orlen?
— Płock z pewnością nie zdecyduje się na promowanie w naszym kraju konkurencyjnej litewskiej marki. Natomiast gdyby Możejki przejął Łukoil czy TNK BP, na pewno będą chciały stworzyć sobie w Polsce dodatkowy kanał zbytu paliw. Miejsce na nowe stacje nadal jest — twierdzi Andrzej Szczęśniak, ekspert paliwowy.