Stalprofil prognozuje, że w tym roku jego przychody wyniosą 630 mln zł, o 11 proc. mniej niż planowano. Wzrośnie natomiast zysk.
Stalprofil, giełdowa firma handlująca wyrobami stalowymi, zapowiada bardzo dobre wyniki. To ucieszy jej akcjonariuszy.
— Zysk netto w tym roku powinien wzrosnąć o 50 proc., do 45,1 mln zł. Nasza rentowność kapitałów własnych przewyższa 50 proc. — mówi Jerzy Bernhard, prezes spółki.
Poprawa wyniku finansowego to efekt hossy, rosnących cen na wyroby stalowe i obniżania kosztów.
Prognozy analityków są dla spółki jeszcze bardziej korzystne. Bankowy Dom Maklerski PKO BP przewiduje, że ten rok Stalprofil zamknie zyskiem 48 mln zł.
Bez surowców
Z drugiej strony stalowy diler w znowelizowanej prognozie wyników zapowiada spadek przychodów ze sprzedaży. Na koniec roku mają one sięgnąć 630 mln zł i być o 11 proc. niższe niż planowano. To m.in. efekt zakończenia przez spółkę działalności spedycyjnej już w sierpniu 2004 r., choć zamierzała prowadzić ją do końca roku. Przekazanie handlu surowcami inwestorowi, czyli Ispat Polska Stal (IPS), uszczupliło przychody giełdowej firmy o 30 mln zł.
Stalprofil ma też mniej kontraktów eksportowych niż przewidywał. To także efekt porządków w IPS. Międzynarodowy holding LNM, inwestor polskiego Ispatu, zdecydował bowiem, że to hutniczy koncern przejmie duże umowy. Stalprofil natomiast ma skupić się na kontraktach specjalistycznych, opartych na własnych składach handlowych.
Pomoc dla LNM
Nieoficjalnie wiadomo, że LNM próbował przejąć od Stalprofilu obsługę części kontraktów skandynawskich. Okazało się jednak, że spółka dilerska radzi sobie z tym lepiej niż taki gigant, jak LNM. Co ciekawe, międzynarodowy holding miał dotychczas problem z obsługą także rynku czeskiego — mimo że jest właścicielem huty w Ostrawie. Dlatego dystrybucją na nim zajmie się Stalprofil, który właśnie podpisał umowę na dostawy wyrobów hutniczych warte 12,5 mln EUR (52,19 mln zł).