Ekonomiści rewidują w górę prognozy dla niemieckiej gospodarki. Niedawno przewidywania podnieśli eksperci grupy Unicredit, Swedbanku i Danske Banku, podnosząc jako pierwsi prognozę dynamiki PKB w 2014 r. powyżej 2 proc. Tą samą ścieżką idą analitycy firmy doradztwa strategicznego Roland Berger, zamieniając dotychczasowe punktowe „2 proc.” na „co najmniej 2 proc.”.

Fala optymizmu
— Jest kilka argumentów, które uzasadniają ten optymizm. Już koniec 2013 r. przyniósł przyspieszenie, mocno rośnie eksport Niemiec poza Europę i nasila się popyt wewnętrzny. Ponadto nasza gospodarka jest wyjątkową mieszanką dużych korporacji i konkurencyjnych małych i średnich firm — twierdzi Burkhard Schwenker, dyrektor generalny Rolanda Bergera. To już kolejna fala podwyżek prognoz dla Niemiec. Podobnie było np. około roku temu, kiedy ekonomiści przekonywali się, że największa gospodarka Europy jedynie otrze się o recesję, oraz w 2009 r., kiedy okazało się, że znacznie szybciej wygrzebuje się z kryzysu.
— W ciągu ostatnich pięciu lat około trzy czwarte wszystkich prognoz systematycznie niedoceniało potencjału Niemiec. Były zbyt pesymistyczne. Modele ekonometryczne nie uwzględniały bowiem w wystarczającym stopniu fundamentalnej siły niemieckiej gospodarki — tłumaczy Burkhard Schwenker.
Forteca Eurolandu
Od samego początku kryzysu w 2008 r. Niemcy osiągają lepsze wyniki niż strefa euro jako całość — w latach 2008-13 gospodarka Niemiec urosła realnie o 4,2 proc., tymczasem gospodarka strefy euro skurczyła się o 1,6 proc. Ta dobra seria naszego sąsiada będzie prawdopodobnie podtrzymana w bieżącym roku. Według właściwie wszystkich rynkowych prognoz, przy wzroście zbliżonym do 2 proc., Niemcy będą rosły dwukrotnie szybciej niż cała strefa euro i odnotują zdecydowanie najlepszy wynik z dużych państw grupy. Dla drugiej w kolejności Francji ekonomiści prognozują zaledwie 0,9 proc.
— Niemcy pozostają fortecą gospodarki Eurolandu i w kolejnych kwartałach ożywienie w tym kraju powinno dalej przybierać na sile. Nowe zamówienia w niemieckiej gospodarce rosną, a zapasy są na dość niskim poziomie — twierdzi Carsten Brzeski, ekonomista ING Group.
Coraz lepsze perspektywy dla niemieckiej gospodarki niemal automatycznie podbijają prognozy dla Polski — rosnący popyt z Niemiec sprawił, że w ostatnich miesiącach mediana prognoz dla naszego kraju na 2014 r. przebiła 3 proc. Największa gospodarka Europy jest zdecydowanym hegemonem, jeśli chodzi o odbiór polskiego eksportu. Trafia tam 25 proc. całej polskiej zagranicznej sprzedaży, czyli do tego jednego kraju wywozimy tyle, co do pozostałych 17 państw strefy euro. To też mniej więcej tyle, ile sprzedajemy poza Unię Europejską.