Mimo słabej sytuacji finansowej dewelopera, Krzysztof Brzeziński, jego prezes, jest w dobrym nastroju. Przyznaje, że skłaniają go do tego postępy negocjacji w sprawie emisji dużej puli obligacji skonsolidowanych, które mają zastąpić prawie wszystkie zapadające dotychczas obligacje spółki (prawdopodobnie spłacone zostaną papiery, które są w rękach osób fizycznych).

— Mamy pełną zgodność wierzycieli i dopięte główne warunki emisji. Myślę, że do końca tego tygodnia przekażemy komunikat, w którym poinformujemy o harmonogramie dalszych czynności w tej sprawie oraz warunkach i zabezpieczeniach. Na razie jeszcze rozmawiamy o dodatkowym, oprócz nieruchomości, zabezpieczeniu obligacji, a także o ostatecznej wysokości emisji, ale uważam, że porozumienie jest już w 99 proc. pewne — mówi Krzysztof Brzeziński.
Właściciele dotychczasowych obligacji, a także już przeterminowanych papierów o wartości 10 mln zł, mieliby zamienić je na trzyletnie obligacje, które będą wykupowane z generowanych nadwyżek pieniężnych. Tych ma być wystarczająco dużo. Gant liczy, że do końca czerwca dostanie pozwolenie na użytkowanie wrocławskiej Odry Tower, co wiąże się ze spłaceniem kredytu na tę inwestycję.
Sprzedaje też zbędny majątek (centrum handlowe Marino, biurowiec we Wrocławiu, działki, na których nie ma szans uruchomić budowy w najbliższym czasie). W końcu kwietnia zrezygnował z finalizacji zakupu działki we Wrocławiu, co zdjęło z jego zobowiązań 45 mln zł.
Jednak obecnie Gant ma w sprzedaży tylko 200 mieszkań w ośmiu projektach, a z dalszej współpracy z węgierskim Futurealem przy wspólnym budowaniu trzech kolejnych osiedli prawdopodobnie nic nie wyjdzie. Czy to źle? Akcjonariusze uznali, że chyba nie, bo po wypowiedzi prezesa kurs wzrastał nawet o 22 proc.
— Rozmowy trwają już pięć miesięcy, dlatego te inwestycje stoją pod znakiem zapytania. Ale to nie jest duży problem. Jednocześnie rozmawiamy z innymi podmiotami, np. z naszym nowym akcjonariuszem TK Development. Najbardziej opłacalnym dla nas wariantem jest budowanie samodzielne. To jest możliwe, bo w trzecim kwartale będziemymieli porozumienie z obligatariuszami, zamkniemy sprzedaż przynajmniej niektórych aktywów, obniżymy koszty stałe, do spółki wpłyną pieniądze z ostatnich emisji warrantów. To załatwi problem krótkoterminowej płynności. Zostanie tylko kwestia załatwienia kredytów na nowe inwestycje — mówi Krzysztof Brzeziński.