Wielkanocny stół à la PRL

Władze Polski Ludowej próbowały początkowo udawać, że Wielkanocy nie ma, ale sztuczka ta szybko okazała się nietrafiona. Chrześcijańskie święto starano zlaicyzować, nazywając Świętem Wiosennym, ale niezależnie od zabiegów komunistów Polacy pielęgnowali tradycję, choć do jej wypełnienia z każdą dekadą stali w coraz dłuższych kolejkach

Godny podziwu jest upór władz PRL w zdzieraniu otoczki religijnej ze Świąt Wielkiejnocy. Upór daremny, bo o ile Boże Narodzenie mogli łączyć z Nowym Rokiem i dać mu posmak radzieckiego świętowania, a Mikołaja zastąpić Gwiazdorem, to tu pomysłu im brakowało.

Klienci w kolejce przy stoisku z warzywami i owocami.1968 r.
Wyświetl galerię [1/10]

Klienci w kolejce przy stoisku z warzywami i owocami.1968 r.

Narodowe Archiwum Cyfrowe

W okresie stalinowskiej nocy trudno znaleźć w mediach obszerne informacje na temat zbliżających się dni. Dopiero gomułkowski przełom przyniósł poluzowanie zasad cenzury. Choć wciąż niedopuszczalne było wypuszczenie obrzędów religijnych poza mury świątyń. Groby Pańskie, tradycyjne odwiedzane przez Polaków, miały wymiar nie tylko religijny, ale i polityczny. Zgromadzenia wiernych w kościołach były okazją do manifestacji postaw patriotycznych i poczucia wartości wspólnoty.

Kulminacją Świąt Wielkiejnocy jest niedzielne rodzinne śniadanie. W realiach gospodarki centralnie sterowanej zawsze brakowało składników do jego przygotowania. Już w 1976 r. wprowadzono kartki na cukier, a jak bez niego przygotować karmel na mazurki?  Zniesiono je dopiero 1 listopada 1985, czyli niemal po 10 latach. W trakcie wydarzeń Sierpniowych z 1980 jednym z 21 postulatów było wprowadzenie kartek na mięso, które faktycznie wprowadzono 28 lutego 1981. Na skutek stale narastających trudności gospodarczych system kartkowy rozszerzono 30 kwietnia 1981, obejmując nim oprócz mięsa także wszelkie przetwory mięsne, masło, mąkę, ryż i kaszę. 1 września 1981 system kartowy objął też mydło i proszek do prania, a więc przedświąteczne porządki trzeba było poprzedzić przygotowaniem zapasu detergentów. Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. system kartkowy był stopniowo rozszerzany na kolejne grupy towarów, m.in. czekoladę, alkohol, benzynę. Świąteczne wyjazdy do rodziny były więc albo znacznie utrudnione, albo po prostu nudne.

Po zakończeniu stanu wojennego próbowano stopniowo znosić system kartkowy, jednak na skutek ciągłych niedoborów podstawowych towarów ponownie go wprowadzano. Dopiero od 1986 wraz ze stopniową liberalizacją cen i związanymi z tym drastycznymi podwyżkami cen urzędowych system kartkowy był stopniowo, ostrożnie ograniczany.

Reglamentację artykułów codziennego użytku ostatecznie wycofał rząd Mieczysława Rakowskiego. Ostatnim towarem reglamentowanym było mięso – kartki obowiązywały do końca lipca 1989 r., jednakże w ostatnich miesiącach legalnie dostępne było tzw. mięso z uboju gospodarczego, w praktyce nieznacznie tylko droższe od mięsa reglamentowanego.

Chociaż, kto chciał to mógł - PRL wyrobił u Polaków niezwykłą przedsiębiorczość, która sprawiła, że choć w klepach witały nas puste półki, to większość (dzięki sprytowi i kosztem olbrzymich starań) mogła zasiąść do wielkanocnego stołu o wiele bogatszego od tego, co spożywała na co dzień.

Dzięki uprzejmości Narodowego Archiwum Cyfrowego mamy przyjemność zaprezentować zdjęcia Polaków walczących o dobrobyt na wielkanocnych stołach w latach 70. i 80.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MARCIN DOBROWOLSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Wielkanocny stół à la PRL