Wielki apetyt na zyski z tarczy

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2008-08-20 00:00

Tarcza antyrakietowa w Redzikowie od dziś jest jeszcze bliżej. Słupsk oczekuje wiele dobrego. Firmy zaczęły wyścig. Jest o co?

Eksperci twierdzą, że wpływ bazy na gospodarkę będzie niewielki

Tarcza antyrakietowa w Redzikowie od dziś jest jeszcze bliżej. Słupsk oczekuje wiele dobrego. Firmy zaczęły wyścig. Jest o co?

Dziś podpisanie umowy w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej. Nabierze ona mocy prawnej po ratyfikowaniu przez kongres i podpisaniu przez prezydenta, a jeśli zostanie nim Barack Obama, może być z tym różnie. Ale firmy już wietrzą dobry interes.

Będzie gdzie spać…

— Do miasta może przyjechać ponad tysiąc osób. Każdy żołnierz musi mieć zakwaterowanie w domu szeregowym lub domu z ogródkiem. Dostaliśmy oferty od czterech deweloperów. Jeden z nich, firma z Trójmiasta z kapitałem włoskim, chce wybudować dwa 20-piętrowe budynki — opowiada Maciej Kobyliński, prezydent Słupska.

W ciągu czterech ostatnich lat ceny gruntów pod zabudowę wielorodzinną skoczyły w Słupsku z 90 zł do 500 zł za mkw. Miastem zainteresowały się dwie sieci hotelarskie: Orbis i Gromada.

— Dostaliśmy zgłoszenia od tych firm, przygotowujemy dla nich oferty — wyjaśnia Maciej Kobyliński.

…i gdzie zjeść

Dodaje, że w ostatnich sześciu latach w mieście powstało ponad 20 restauracji. Ponadto w 100-tysięcznym Słupsku obok czterech istniejących hipermarketów już niedługo będą funkcjonować trzy galerie handlowe budowane przez firmy: Polimeni, Mayland Real Estate i Echo Investment.

— Łącznie nowa powierzchnia handlowa w Słupsku wyniesie 150 tys. mkw., będziemy mieć jeden z najwyższych poziomów na głowę w Polsce — zapowiada prezydent miasta.

Jednak nie wszyscy są równie optymistyczni, jak prezydent.

— Amerykańskie raporty pokazują, że instalacje bojowe są niewielkie i mają mały wpływ na gospodarkę. Tam, gdzie jest wysoka technologia, dostęp jest ograniczony — uważa Sebastian Mikosz, ekspert Deloitte.

— To będzie maksymalnie 200 żołnierzy w zamkniętej bazie. Nie będą się kontaktować z miejscowymi ludźmi, będą mieszkać w koszarach, do których nikt nie będzie się mógł zbliżyć — uważa inny ekspert.

Coś za coś

W ubiegłym roku Amerykanie zaprosili wybranych przedstawicieli lokalnych władz do bazy Vandenberg.

— Wszystkie okoliczne miasta chwaliły sobie bliskość bazy. Do Lompac, 65-tys. miasta położonego w pobliżu bazy, w różnej formie trafia rocznie 1,7 mld USD wsparcia — mówi prezydent.

Miasto oczekuje jednak pomocy od rządów polskiego i amerykańskiego.

— Mamy mnóstwo wydatków związanych z tarczą, m.in. wprowadziliśmy język angielski w przedszkolach i szkołach. Dlatego mamy nadzieję na wsparcie — zaznacza Maciej Kobyliński.

Liczy on na rekompensatę w związku z lokalizacją bazy na terenie lotniska.

— Lotnisko nie działa, ale jest tu pas startowy. Mamy teren pod nowy port, ale chcielibyśmy dostać pieniądze na budowę lotniska sportowo-biznesowo-turystycznego — mówi Maciej Kobyliński.

Miasto ma także nadzieję, że rząd wybuduje drogę ekspresową do Gdańska oddalonego o 130 km. To konieczność, bo elementy tarczy mają trafić do Polski drogą morską. Słupsk marzy też o parku wodnym za 100 mln zł i doposażeniu szpitala wojewódzkiego. Kolejna ważna sprawa to doprowadzenie infrastruktury do znajdujących się w Redzikowie terenów Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

— Szacujemy te koszty na minimum 25 mln zł — mówi Mirosław Kamiński, prezes strefy.

W Redzikowie statusem strefy ekonomicznej objęte jest 60 ha. 25 ha jest już zagospodarowane — 8 firm albo już dostało zezwolenia, albo za moment je odbierze.

— Pozostaje 35 ha oraz należące do ANR 100 ha — dodaje Mirosław Kamiński.

W strefie mogłyby ulokować się firmy pracujące dla bazy.

Nie wiadomo, czy oczekiwania Słupska mają szanse na realizację.

— Nikt nie zbuduje drogi ekspresowej, żeby przewieźć kilka rakiet, bo Amerykanie chcą mieć bazę jak najszybciej. Do Polski rakiety dotrą drogą morską, a do Redzikowa — samolotem. Po co park wodny żołnierzom w zamkniętej bazie? Szpital też im niepotrzebny, bo w razie czego wsadzą żołnierza w helikopter i zawiozą do swojego — uważa anonimowy ekspert.

Gwarancja kontraktu

Prezydent Słupska jest przekonany, że przy budowie samej bazy Amerykanie skorzystają z usług polskich przedsiębiorców.

— Takie dostałem zapewnienie. Zlecenia dostaną firmy budowlane i transportowe — uważa prezydent Słupska.

Potwierdzenie można też znaleźć na stronie internetowej Ministerstwa Obrony Narodowej.

„Przedstawiciele administracji amerykańskiej wielokrotnie podkreślali, że w przypadku osiągnięcia porozumienia z Polską w sprawie obrony przeciwrakietowej polskie firmy otrzymają poważne kontrakty w ramach budowy instalacji w Polsce”.

— Polacy nie mają co liczyć na zlecenia. To będzie projekt armii USA i to firmy stamtąd będą budować bazę — twierdzi anonimowo urzędujący w Polsce przedstawiciel amerykańskiej administracji.

— Żadna polska firma nie ma doświadczenia w budowie silosów, bo w Polsce rakiety wozi się ciężarówkami. Polskie firmy mogą najwyżej zarobić na dostarczaniu żywności do bazy — twierdzi jeden z ekspertów.

Małgorzata Grzegorczyk