Wielki bank dla Kazimierza Wielkiego

Paweł Zielewski
opublikowano: 22-12-2006, 00:00

Były premier Kazimierz Marcinkiewicz prezesem PKO BP. Jak się nagnie prawo, to czemu nie...

Decyzja o posadzeniu Kazimierza Marcinkiewicza na fotelu szefa PKO BP już w styczniu zapadła podczas wczorajszego spotkania z premierem — wiadomość „ze źródeł zbliżonych do PiS” zelektryzowała wieczorem rynek. Zaskoczenie było spore, ponieważ bank jest spółką akcyjną, giełdową, więc „wyznaczanie” w ten sposób jej szefa — jeśli by traktować poważnie prawo — nie powinno wchodzić w grę.

— Kwalifikacje związane z pełnieniem stanowisk w sektorze bankowym czy ubezpieczeniowym są precyzyjnie sformułowane, stąd kierowanie polityków na takie stanowiska jest zaskakujące — skomentował wiadomość Andrzej Sadowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.

Jego zdaniem, są poważne wątpliwości, czy zgodnie z przepisami polskiego prawa, Marcinkiewicz może zostać prezesem banku.

Rzecznik Narodowego Banku Polskiego Karol Smoląg powiedział z kolei, że to, czy kandydat na prezesa banku spełnia wymogi Prawa bankowego i uchwały Komisji Nadzoru Bankowego w sprawie trybu wykonywania nadzoru bankowego, bada Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego. Następnie decyzję podejmuje Komisja Nadzoru Bankowego.

Również na głos nadzoru bankowego w tej sprawie czeka Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

— O wyborze prezesa spółki akcyjnej decyduje rada nadzorcza i pominięcie tego ciała byłoby sprzeczne z zasadami Kodeksu spółek handlowych — podkreślił na gorąco Janusz Jankowiak.

Resort skarbu nie skomentował informacji o kandydaturze Marcinkiewicza do prezesury PKO BP, bo „jest to domena rady nadzorczej banku”, jak zauważył ustami swego rzecznika.

Bez ogródek o kandydacie mówiła za to Maria Pasło-Wiśniewska, posłanka PO, bardziej znana jednak jako była prezes Pekao SA.

— Kazimierz Marcinkiewicz nie ma dostatecznych kwalifikacji, by zostać prezesem PKO BP. Osoby, które twierdzą, że bycie premierem dużego kraju jest wystarczającą kwalifikacją do objęcia prezesury dużego banku, nie mają zielonego pojęcia o zarządzaniu bankami — stwierdziła Pasło-Wiśniewska.

Podkreśliła, że jednym z najważniejszych wymogów prawa wobec szefów banków, jest posiadanie doświadczenia w kierowaniu instytucjami finansowymi.

— Nie przypominam sobie, by pan premier Marcinkiewicz miał takie doświadczenie i uważam, że nie jest dobrze jeśli robi się takie odstępstwa — dodała była szefowa Pekao SA.

Sam zainteresowany słowem nie zająknął się o sprawie, ani o tym, czy odpowiada mu posada za najwyżej 16 tys. zł brutto.

Jedynie Artur Zawisza, PiS, przewodniczący komisji ds. banków, nie znalazł jakichkolwiek przeszkód, by były premier został przyszłym prezesem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu