Na tych samych wodach o przerzedzone zasoby walczą niepokaźne kutry i gigantyczne trawlery. Które jednostki odnotowują obfitsze połowy? Pytanie retoryczne. Ale dużo zależy też od sprytu rybaków. Niektórzy wypływają w morze na łupinkach, którymi miota byle fala i podmuch wiatru. Mimo to wracają do portów ze skrzyniami pełnymi śledzi, dorszy i fląder. Na rynku specjalistów IT jest podobnie — międzynarodowe koncerny zarzucają na kandydatów tak wielkie sieci, że małe polskie firmy muszą obejść się smakiem.
Od tej reguły są jednak wyjątki. Niektóre biznesowe mikrusy nie wiedzą, co to braki kadrowe. Ba! Nawet takim potentatom, jak IBM, Microsoft czy Oracle, podbiera fachowców. Co jest receptą na rekrutacyjny sukces? Smakowita przynęta.
Bez politycznych gierek
Paweł Kramarski, programista aplikacji J2EE w spółce e-point, uważa, że nie ma lepszego wabika niż atmosfera pracy. Nie lubi tłumów i anonimowości charakterystycznej dla dużych instytucji. Mikrofirmy — mówi — często wynajmują pomieszczenia w domach jednorodzinnych. Jest tam spokojniej, ciszej i przyjemniej niż w tzw. open space’ach. A do wewnętrznej komunikacji nie potrzeba e-maili i intranetu.
— W mniejszych zespołach można poznać wszystkich, z każdym wypić kawę i wiedzieć, że jest się człowiekiem, a nie trybikiem w maszynie — oświadcza Paweł Kramarski.
Wtóruje mu jego firmowy kolega Marek Berkan, który w e-point pełni funkcję dyrektora ds. realizacji. W małych przedsiębiorstwach podoba mu się to, że można osobiście spotkać prezesa i opowiedzieć mu o swoich pomysłach czy wątpliwościach. W korporacjach — twierdzi — jest to niemożliwe. Informacja ginie pomiędzy szczeblami. Jaka jest kolejna przewaga kilku- lub kilkunastoosobowych podmiotów?
— Jest w nich mniej miejsca na rozgrywki polityczne między pracownikami. Dlatego irracjonalne polecenia służbowe raczej się nie zdarzają — wskazuje Marek Berkan.
Czym jeszcze biznesowa drobnica może skutecznie kusić kandydatów? Elastycznością, która przejawia się w unikaniu biurokracji i formalizmu. A także w pozwalaniu zatrudnionym na zadaniowy lub zdalny tryb pracy.
— Jeśli informatyk wywiązuje się ze swoich obowiązków, nikt nie będzie miał mu za złe, gdy wcześniej wyjdzie z biura lub z dnia na dzień poprosi o tydzień wolnego. Natomiast w korporacjach takie sprawy jak urlopy czy godziny przyjścia i wyjścia z pracy są ściśle określone — zwraca uwagę Mateusz Gniewek, menedżer marki w GPS Guardian.
Trudniej się ukryć
Wielu ludzi wybiera „kameralne” firmy w nadziei, że jeśli się wykażą, szef to doceni. W dużym przedsiębiorstwie — argumentują — trudno wychwycić tzw. talenty. W start-upie umiejętności i zalety pracownika natychmiast wychodzą na jaw.
— Mikroprzedsiębiorstwo może w ciągu kilkunastu miesięcy odnieść ogromny sukces. Dzięki temu wyróżniający się fachowiec ma szansę bardzo szybko zostać zauważony, otrzymać odpowiedzialne zadania i rozwijać się razem z firmą — przekonuje Marek Berkan.
Potwierdzeniem tej tezy może być historia jednego z pracowników GPS Guardian. Został zatrudniony w tej firmie na stanowisko serwisanta i początkowo zajmował się głównie diagnozą i usuwaniem usterek. Koledzy zauważyli, że ma smykałkę do programowania. I właśnie tym się dzisiaj zajmuje. © Ⓟ
OKIEM EKSPERTA
Agencje, staże i polecenia
BEATA WRÓBLEWSKA-MAZURKIEWICZ
dyrektor HR w Oracle Polska i regionie krajów bałtyckich
Pozyskiwanie specjalistów IT w małych i średnich przedsiębiorstwach — z tym zagadnieniem stykam się raz po raz przy akwizycjach firm. Stąd kilka moich obserwacji na ten temat. Szefowie spółek zatrudniających poniżej stu osób radzą sobie z tym w różny sposób. Niektórzy współpracują z firmami rekrutacyjnymi. To efektywna metoda, ale wiąże się z niemałymi opłatami. Inni są w kontakcie z uczelniami kształcącymi odpowiednich fachowców — organizują dla studentów praktyki wakacyjne, a po ukończeniu studiów proponują im etat. Jeszcze inni proszą swoich pracowników o rekomendację znajomych. Na marginesie: w Oracle Polska 35 proc. zatrudnionych to ludzie z polecenia wewnętrznego. Wielu informatyków, programistów szuka pracy przez LinkedIn czy Goldenline — warto być tam obecnym. Pomocą mogą też służyć agencje zatrudnienia zewnętrznego, które świadczą profesjonalne usługi rekrutacyjne.