Wygląda na to, że spółka, która z trudem przeszła czasy kryzysu, a którą niedawno analitycy typowali na łamach "PB" na produkcyjną perełkę GPW, najgorsze ma za sobą. Dowodem jest umowa z General Motors Manufacturing na dostawę poszyć siedzeń samochodowych do nowego modelu Opla Astra. W pierwszej kolejności zostanie uruchomiona produkcja i dostawy poszyć samochodowych do fabryki Opla w Gliwicach, a następnie do fabryki w Ellesmere port w Anglii.
— Przewidywany okres realizacji nowego kontraktu wynosi od 5 do 7 lat. Wstępnie obliczona łączna wartość realizacji zamówień w ich maksymalnym okresie wyniesie ponad 80 mln EUR — głosi komunikat.
— Na taki kontrakt Groclinu rynek czekał. Nie jest to co prawda powalająca umowa, patrząc na skalę biznesu w poprzednich latach, ale daje wyraźny sygnał, że firma wychodzi na prostą. Choć odbicie w zyskach będzie zauważalne najwcześniej w III-IV kwartale 2011 r., to giełdowi gracze mogą się przekonać do Groclinu wcześniej — mówi Łukasz Rosiński, p.o. dyrektor departamentu corporate finance AmerBrokers.
Zarząd Groclinu informuje, że nadal negocjuje z klientami, co może znacznie zwiększyć portfel zamówień.
— Groclin wyraźnie się odbudowuje i ma szansę na nowe kontrakty. Jest mnóstwo potencjalnych kooperantów z branży motoryzacyjnej. Groclin cały czas jest konkurencyjny cenowo. Również dzięki działającemu na terenie Ukrainy drugiemu zakładowi produkcyjnemu — zaznacza Wojciech Szymon Kowalski.
Łukasz Rosiński również widzi szanse na nowe kontrakty lub przynajmniej rozszerzenie umowy z GM
— W koncernie GM jest ponad 1o marek — dodaje Łukasz Rosiński.
Rynek zauważył pozytywne zmiany. W ciągu tygodnia kurs Groclinu wzrósł o ponad 40 proc.