- Chcemy gruntowanie przeanalizować decyzje byłego prezesa Jerzego Zdrzałki. Niewykluczone, że część działek kupionych przez poprzedni zarząd wystawimy na sprzedaż. Decyzję podejmie jednak rada nadzorcza spółki. Jeżeli wyceny gruntów, które kupiliśmy zostały zawyżone, będziemy dążyć do ich unieważnienia – powiedział w środę w jednej ze stacji telewizyjnych Józef Wojciechowski, szef rady nadzorczej i główny akcjonariusz JW Construction.
Przypomnijmy, że Jerzy Zdrzałka pod koniec sierpnia zrezygnował ze stanowiska
prezesa zarządu JW Construction z „powodów osobistych”. Władał deweloperem około
dwóch lat. Wojciechowskiego decyzja Zdrzałki jednak nie zaskoczyła.
- Od
dłuższego już czasu rozglądał się on za inną pracą - powiedział.
To nie koniec nienajlepszych wieści dla akcjonariuszy JW. Spółka na własnej
skórze odczuwa negatywne skutki konfliktu gruzińskiego. Zawiesiła właśnie duży,
deweloperski projekt moskiewski.
- Mamy pierwsze nieprzyjazne sygnały z tego
rejonu. Nie skasowaliśmy jednak projektu rosyjskiego. Czekamy, jak rozwinie się
sytuacja. Swoim torem biegnie za to projekt w Soczi. Składamy w tym roku wniosek
o pozwolenie na budowę – mówił w środę Wojciechowski.
A co słychać na krajowym rynku deweloperskim? Kilka dni temu przedstawiciele
Dom Development stwierdzili, że zastój na rynku może potrwać nawet do 2010
roku.
- Ja takim pesymistą nie jestem. Zastój potrwa, aż rynki zagraniczne –
głównie w USA – zaczną oddychać. Teraz trudno rozpocząć nową inwestycję. Banki
są usztywnione. Przełom przyszłego roku powinien uruchomić normalność –
przewiduje Józef Wojciechowski.
Developer prognozuje, że w tym roku zarobi na czysto 158 mln. Aby tego
dokonać musi sprzedać do końca roku zaledwie 120 mieszkań.