16.000 USD – tyle według agencji Bloomberg stracił inwestor, który w marcu posłuchał rekomendacji analityków Citigroup, Bank of America i ponad tuzina innych firm finansowych i zainwestował 10.000 USD w akcje europejskich spółek energetycznych i amerykańskich firm farmaceutycznych, a sprzedał krótko akcje banków i spółek sprzedaży detalicznej.
Dlaczego rekomendacje okazały się tak nietrafione? Bo akcje spółek o najgorszych wynikach drożały najmocniej w okresie rozpoczętym 12-letnim minimum S&P500 i zakończonym 45 proc. wzrostem indeksu, tłumaczą europejscy analitycy Bloombergowi.
- Analitycy są skupieni na fundamentach – tłumaczy Romain Boscher, szef rynków akcji w Groupama Asset Management z Paryża. – To był techniczny rajd popytu, rajd oparty na sentymencie. Analitycy byli zbyt defensywni. Nastąpił moment przełomowy, a oni go nie dostrzegli – dodał.
Bloomberg wskazuje, że ponad połowa firm wydających rekomendacje dla American Express doradzała w marcu sprzedaż akcji spółki uzasadniając to obawami o utrzymanie dywidendy w sytuacji zagrożenia wyników emitenta kart kredytowych z powodu spadających wydatków konsumentów.
Citigroup rekomendował mniej więcej w tym samym czasie kupno akcji spółki Visa i krótką sprzedaż akcji American Express. Inwestorzy, którzy posłuchali, stracili przez miesiąc 12 proc. Potem Citigroup podwyższył rekomendację drugiej ze spółek.
- To “śmieci” dawały w ostatnim rajdzie najlepsze wyniki – powiedział Andrew Lapthorne, szef kwantytatywnej strategii w Societe Generale w londyńskim City. – Większość analityków nie chciało rekomendować akcji, które uważali za nic nie warte – dodał.
MD, Bloomberg