Wielkie żniwa w środku zimy

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2010-01-13 00:00

Pogoda, na którą większość Polaków narzeka od kilku tygodni, nakręca sprzedaż Euromarku i Intersportu.

Pogoda, na którą większość Polaków narzeka od kilku tygodni, nakręca sprzedaż Euromarku i Intersportu.

Wygląda na to, że odzwyczailiśmy się od prawdziwych zim. Takich z mrozem i śniegiem, jak obecna. Sprzymierzeńcem nawet największych elegantek i elegantów są teraz porządne, nieprzemakalne buty i kurtki chroniące przed wiatrem i mrozem. Dlatego sklepy oferujące tego typu odzież przeżywają oblężenie. Zima to dla nich okres żniw.

— Obecna aura nastraja ludzi zimowo, i nie tylko osoby planujące wyjazd na narty przychodzą w tym roku do naszych sklepów, ale również ludzie, którzy chcą się zabezpieczyć przed warunkami panującymi w miastach. Nasze wyniki są porównywalne do grudnia — mówi Tomasz Kosk, prezes Euromarku, który sprzedaje m.in. pod markami Alpinus i Campus.

Warto zaznaczyć, że grudzień był dla spółki wyjątkowo dobry. Jej przychody wzrosły w porównaniu z grudniem 2008 r. o 60 proc. Końcówka roku była również dobra dla Intersportu, choć zarząd przyznawał, że nie zrekompensowała w pełni słabego pogodowo i — co za tym idzie — sprzedażowo listopada. A jaki będzie styczeń?

— Styczeń 2009 r. był w skali 20-lecia firmy rekordowo dobry. Odnotowaliśmy wówczas wzrost przychodów netto o ponad 55 proc. Obecnie sprzedaż w salonach jest na porównywalnym poziomie. Robimy wszystko, aby było nawet trochę lepiej — mówi Artur Mikołajko, prezes Intersportu.

Przyznaje, że pobicie ubiegłorocznego rekordu może być trudne, choć liczy, że rozpoczynające się wkrótce ferie zimowe napędzą klientów. Co sprzedaje się najlepiej? Wszystko, co — jak mówią przedstawiciele branży — zapewnia komfort przy takiej aurze.

— W tej chwili świetnie sprzedaje się wszystko, co ma związek z zimą — wylicza Zenon Raszyk, dyrektor ds. sprzedaży pozadetalicznej Euromarku.

Półki zaczynają pustoszeć.

— W niektórych grupach towarowych może już brakować pewnych rozmiarów i modeli, a możliwość ich domawiania jest znikoma — przyznaje Artur Mikołajko.

Sklepy zamawiają towar, by na koniec sezonu zapasy były jak najmniejsze. Nie ma wtedy konieczności wyprzedawania ich z zerową marżą. Wyprzedaże podobne do tych, które trwają już w sklepach odzieżowych, zaczną się dopiero w marcu. Nie należy się więc obawiać o marże spółek.

— Organizujemy stopniową przecenę pod hasłem "ceny topnieją", czyli z dnia na dzień selektywnie obniżamy ceny. To pozwala nam na zwiększenie sprzedaży przy jednoczesnym utrzymaniu satysfakcjonującej marży — tłumaczy Artur Mikołajko.

— Z odzieżą narciarską czy snowboardową jesteśmy teraz w trakcie szczytu sezonu. Przewidujemy, że nasza marża w styczniu będzie niewiele niższa niż, w grudniu — mówi Tomasz Kosk.

Katarzyna Sadowska