Wielkopostny problem Facebooka i Twittera

Wielki Post a gospodarka. Ktoś może stracić, ktoś zyskać — wśród tych pierwszych mogą być portale Facebook i Twitter

Praktyka postu, czyli wstrzymywania się od robienia różnych rzeczy i spożywania określonych posiłków, jest doskonale znana w różnych religiach. MarketWatch spojrzał na post z innej strony, czysto ekonomicznej. Okazuje się, że w ciągu 40 dni do Wielkanocy pewne problemy mogą mieć m.in. serwisy społecznościowe.

CHRZEŚCIJANIE ERY INTERNETU: Facebook twierdzi, że ma 1,23 mld aktywnych użytkowników, natomiast według badań ośrodka Pew Research na świecie żyje ponad 2,18 mld chrześcijan, najwięcej w USA, Brazylii i Meksyku. Ilu z nich rezygnuje w czasie postu z internetu? [FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

CHRZEŚCIJANIE ERY INTERNETU: Facebook twierdzi, że ma 1,23 mld aktywnych użytkowników, natomiast według badań ośrodka Pew Research na świecie żyje ponad 2,18 mld chrześcijan, najwięcej w USA, Brazylii i Meksyku. Ilu z nich rezygnuje w czasie postu z internetu? [FOT. BLOOMBERG]

Amerykański portal finansowy, należący do „The Wall Street Journal”, podał wyniki ankiety przeprowadzonej przez firmę badawczą Barna Group, która twierdzi, że 16 proc. Amerykanów obchodzących Wielki Post planuje ograniczyć wykorzystywanie takich stron jak Facebook i Twitter.

To jednak nie wszystko, bo aż 31 proc. praktykujących chrześcijan ogólnie stwierdziło, że chce być „na czczo” z technologiami. Pewne powody do zmartwień mają za oceanem nie tylko właściciele spółek technologicznych, ale także producenci słodyczy — z czekolady chce zrezygnować 30 proc. ankietowanych. Jak będzie naprawdę, to zobaczymy, bo wszelkie formy postu to czas „sprawdzania siebie”, a z tym może być jak z postanowieniami noworocznymi.

Trudno te dane przełożyć na konkretne liczby dotyczące użytkowników portali czy w ogóle liczbę Amerykanów, którzy w czasie Wielkiego Postu z czegoś zrezygnują, jednak zgodnie z badaniami Instytutu Gallupa aż 75,2 proc. Amerykanów określa siebie jako protestantów, katolików bądź „pozostałych chrześcijan”, a to oznacza, że grupa potencjalnie poszczących sięga 236 mln.

Specjaliści z Wall Street sceptycznie podchodzą do wyolbrzymiania wpływu postu i twierdzą, że to sezonowasprawa, którą łatwo skompensować. Brian Weiser, analityk Pivotal Research Group, która obserwuje spółki z branży mediów społecznościowych, też nie przywiązuje do tego wagi i podkreśla, że przy pewnej skali nie mają one znaczenia. Facebook i Twitter nie podzieliły się komentarzem.

Konkretne dane ma natomiast Kościół ewangelicki w Niemczech (EKD), który organizuje od wielu lat akcję „7 tygodni bez” i podał w tegorocznym biuletynie, że w programie bierze udział ponad 2 mln osób. W tradycji protestanckiej mówi się raczej o Czasie Pasyjnym niż Wielkim Poście. To okres refleksji nad sobą, miejscem Boga w życiu i urzeczywistniania miłości do innych. Post ma służyć człowiekowi i do czegoś go prowadzić. Stąd pomysł, by w ciągu siedmiu tygodni przed Wielkanocą rezygnować z pewnych życiowych przyzwyczajeń, z czegoś, co dominuje w życiu człowieka.

Papierosy, alkohol, niezdrowe jedzenie, telewizor lub esemesy odchodzą więc na bok. Wszystko po to, by zastanowić się, co jest najważniejszą rzeczą w życiu i co stanowi o jego jakości.

Motto tegorocznej akcji EKD brzmi „Zrób porządek”. Powinniśmy posprzątać życie duchowe, rodzinne, zawodowe, ale także budżet. Zastanawiając się nad tym, która branża straci, a która zyska podczas postu chrześcijan, MarketWatch stwierdził, że na pewno zyskają sami poszczący, oszczędzając na papierosach, kawie czy wyskokach po małe przyjemności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wielkopostny problem Facebooka i Twittera