Wierzyciele Hawe gubią się w domysłach

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2015-12-09 22:00

Tajemnicza transakcja zaniepokoiła podmioty, którym spółka jest coś winna. Porozumienie, które miało uratować ją przed upadłością, stanęło pod znakiem zapytania

„Nie wiemy, o co chodzi, ale na pewno nie tak miało być” — takie wypowiedzi wierzycieli światłowodowego Hawe padły w tym tygodniu. W ubiegłym nic tego nie zapowiadało. Zarząd spółki po wielomiesięcznych negocjacjach ustalił z wierzycielami warunki spłaty zadłużenia. Niespodziewanie w weekend spółka — a konkretnie zależny od niej i również notowany na GPW Mediatel — zrealizowała tajemniczą transakcję, której szczegółów nie chce ujawnić ze względu na „zapisy umowy”. Wiadomo, że przejęła jakieś „znaczące aktywa”, ale nie wiadomo, jakie i jak opłacone. We wtorek okazało się, że sąd na wniosek jednego z wierzycieli zdecydował o wszczęciu w Hawe Telekom egzekucji z dochodów, co oznacza wprowadzenie zarządu przymusowego do spółki, odpowiadającej za większość działalności operacyjnej grupy. Zarząd Hawe w rozesłanym do mediów oświadczeniu napisał, że konsekwencją tego może być „wystąpienie przesłanek do złożenia wniosku o upadłość”.

TAJNE PRZEZ POUFNE:
TAJNE PRZEZ POUFNE:
Hawe, którego wiceprezesem jest Paweł Paluchowski, wydawało się bliskie porozumienia z wierzycielami. Teraz jednak firma szykuje się do złożenia wniosku o upadłość układową.
Marek Wiśniewski

Zatrzymane rolowanie

Zgodnie z porozumieniem z wierzycielami, w grudniu Hawe Telekom miało wyemitować obligacje za maksymalnie 17,87 mln zł, z których wpływy zostałyby przeznaczone na częściowy wykup starszych papierów. Łączne zadłużenie grupy Hawe z tytułu przeterminowanych obligacji przekracza 40 mln zł. Do tego dochodzi 80 mln zł pożyczki z Agencji Rozwoju Przemysłu i około 15 mln zł, które Hawe powinno spłacić Alior Bankowi, bo na jego aktywach zabezpieczono kredyty byłego akcjonariusza Marka Falenty. W restrukturyzacji zadłużenia spółce miał pomagać łódzki Central Fund of Immovables, powiązany ze znaną m.in. z inwestycji w upadłego Ganta rodziną Kawczyńskich.

— Jeszcze we wtorek pracowaliśmy nad domknięciem nowej emisji obligacji i zrolowaniem długu grupy Hawe. Wydawało się, że jesteśmy o krok od sukcesu. Teraz jednak znaleźliśmy się w sytuacji, w której trudno powiedzieć, co dalej — w grupie kapitałowej Hawe doszło do transakcji, której szczegóły nie są znane ani nam, ani wierzycielom. Nie wiadomo też, co się dzieje z aktywami Hawe Telekom, które miały być zabezpieczeniem obligacji. Dodatkowo nie wiadomo, czy teraz w sprawie Hawe Telekom należy rozmawiać z zarządem Hawe, czy z nowym nadzorcą sądowym. W tej sytuacji działania związane z refinansowaniem spółki na dotychczasowych zasadach mogą być utrudnione — mówi Jakub Bartkiewicz, prezes Vestor DM.

Wiadomo też, że wierzycieli Hawe zaskoczyło zwołanie na początek stycznia nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy Mediatela, w którym dziś Hawe ma ponad 99 proc. akcji. Mają być na nim podjęte decyzje m.in. w sprawie emisji warrantów subskrypcyjnych bez prawa poboru, uprawniających do objęcia nowych akcji, a także w sprawie zmiany nazwy spółki.

Pożytki z przymusu

We wtorek przedstawiciele zarządu Hawe w specjalnym oświadczeniu wytoczyli działa przeciwko współpracującej ze spółką kancelarii Kurek Kościółek Wójcik (KKW), która reprezentuje obligatariuszy i administratora dotychczasowych zastawów obligacji. To pokłosie decyzji warszawskiego sądu w sprawie ustanowienia w Hawe Telekom zarządu przymusowego, co zrobiono na wniosek jednego z małych obligatariuszy spółki, również reprezentowanego przez KKW. Decyzję wydano jeszcze w listopadzie, ale spółka twierdzi, że nie miała o niej pojęcia w trakcie negocjacji z wierzycielami. Paweł Paluchowski, wiceprezes Hawe, uważa, że kancelaria KKW zataiła przed zarządem spółki i pozostałymi uczestnikami negocjacji „bardzo istotne okoliczności i wprowadziła wszystkich w błąd”. Kancelaria nie ma sobie nic do zarzucenia.

— W związku z transakcjami przeprowadzonymi w weekend w grupie kapitałowej Hawe oraz utajnieniem szczegółów dotyczących tej transakcji kancelaria KKW odebrała sygnały zaniepokojenia rynku tymi zdarzeniami. W ślad za tym zintensyfikowała działania zmierzające do ochrony interesu wierzycieli i doręczyła Hawe Telekom wysłane spółce wcześniej przez sąd postanowienie o ustanowieniu zarządcy przymusowego — mówi Adam Kościółek, radca prawny i starszy partner w kancelarii KKW.

Przedstawiciele KKW uważają, że instytucja zarządcy przymusowego w najpełniejszy sposób zabezpiecza interesy wierzycieli. Jak tłumaczy Adam Kościółek, od daty powzięcia przez spółkę wiadomości o postanowieniu sądu — czyli od wtorku — nie jest możliwe rozporządzanie jej majątkiem bez zgody zarządcy przymusowego. Jednak możliwe jest dalsze prowadzenie postępowania restrukturyzacyjnego, tym razem pod kontrolą zarządcy.

— Podejrzewa się, że transakcje, o których poinformowano w weekend, były przesunięciem majątkowym pomiędzy dłużnikiem a spółką zależną od Hawe — to jest spółką Mediatel — zmierzającym do ukrycia majątku przed egzekucją. Postanowienie sądu powoduje, że jakiekolwiek transakcje dotyczące aktywów Hawe Telekom lub przejęte od Hawe Telekom po dacie tego postanowienia mogą być uznane za transakcje zawarte w złej wierze. W takiej sytuacji dalsze transakcje na tych aktywach (jak np. nabycie ich od Mediatela) mogą być obarczone ryzykiem nieskuteczności wobec egzekwujących wierzycieli — mówi Adam Kościółek.

Tuż przed zamknięciem tego wydania „PB” sprawy przybrały inny obrót. Z raportu giełdowego, opublikowanego przez Mediatel, wynika, że obligatariusz, który złożył wniosek o ustanowienie zarządu przymusowego w Hawe Telekom, został wykupiony (miał papiery warte około 50 tys. zł). Nowy właściciel przeterminowanych obligacji od razu złożył do sądu wniosek o anulowanie poprzedniego postanowienia.

 

Co na to zarząd

Przedstawiciele zarządu Hawe podkreślają, że ze względu na utajnienie warunków umowy podpisanej przez Mediatela nie mogą odnieść się do tez stawianych przez kancelarię KKW.

— Posiadamy opinię prawną, obligującą nas do utajnienia warunków umowy i szczegółów tej transakcji. Zwracam jednak uwagę na kolejność zdarzeń i wprowadzenie w błąd wszystkich uczestników ramowej umowy restrukturyzacyjnej przez administratora zabezpieczeń. Projekty uchwał o podwyższeniu kapitału oraz zmiany nazwy są związane z dalszymi działaniami Mediatela — mówi Paweł Paluchowski, wiceprezes Hawe.

Informuje, że spółka czeka na opinię prawną, dotyczącą tego, kto obecnie może wydawać decyzje w Hawe Telekom — zarząd spółki czy przymusowy zarządca wyznaczony przez sąd.

Co na to zarząd

Przedstawiciele zarządu Hawe podkreślają, że ze względu na utajnienie warunków umowy podpisanej przez Mediatela nie mogą odnieść się do tez stawianych przez kancelarię KKW.

— Posiadamy opinię prawną, obligującą nas do utajnienia warunków umowy i szczegółów tej transakcji. Zwracam jednak uwagę na kolejność zdarzeń i wprowadzenie w błąd wszystkich uczestników ramowej umowy restrukturyzacyjnej przez administratora zabezpieczeń. Projekty uchwał o podwyższeniu kapitału oraz zmiany nazwy są związane z dalszymi działaniami Mediatela — mówi Paweł Paluchowski, wiceprezes Hawe.

Informuje, że spółka czeka na opinię prawną, dotyczącą tego, kto obecnie może wydawać decyzje w Hawe Telekom — zarząd spółki czy przymusowy zarządca wyznaczony przez sąd.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 28.09.2015 r.:

Pod koniec września jako pierwsi opisaliśmy plany części wierzycieli Hawe, którzy uznali, że najlepszą metodą odzyskania pieniędzy od spółki jest wprowadzenie do Hawe Telekom zarządu przymusowego.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 28.09.2015 r.:

Pod koniec września jako pierwsi opisaliśmy plany części wierzycieli Hawe, którzy uznali, że najlepszą metodą odzyskania pieniędzy od spółki jest wprowadzenie do Hawe Telekom zarządu przymusowego.