Wywiadownie gospodarze krytykują ustawę, która powołuje BIG. Powód — wzrost kosztów zdobycia informacji gospodarczej oraz obawa o utratę części rynku.
„Puls Biznesu”: Dlaczego firmy windykacyjne i obracające wierzytelnościami negatywnie oceniają ustawę o udostępnianiu informacji gospodarczych?
Katarzyna Kompowska: Ponieważ jej rozwiązania pogarszają i tak trudną sytuację wierzycieli.
- To znaczy?
— Obecnie informacje o zaległościach płatniczych mogą przetwarzać wywiadownie gospodarcze i firmy handlujące wierzytelnościami. Nowa ustawa wprowadza koncesje na to przetwarzanie. Obrót informacjami gospodarczymi zostanie zmonopolizowany przez BIG. Oznacza to administracyjne ograniczenia obrotu informacją gospodarczą, zwiększony koszt dostępu do tych danych, a tym samym wzrost kosztów oceny ryzyka. Pełnej informacji o wiarygodności kontrahentów wierzyciel będzie zmuszony poszukiwać w dwóch miejscach — w wywiadowniach gospodarczych i BIG.
Aby cały projekt odniósł sukces, należałoby nakłonić do regularnej współpracy bardzo dużą liczbę przedsiębiorców, co wydaje się wysoce nieprawdopodobne. Każda tworzona baza danych o nierzetelnych kontrahentach jest tylko tak dobra jak dane, które zawiera. Istnieje obawa, że BIG mogą podzielić los Rejestru Dłużników Niewypłacalnych działającego przy Krajowym Rejestrze Sądowym, którego przydatność jest znikoma.
- Ale jej twórcy są przekonani, że umożliwi ona skuteczną wymianę informacji o zaległościach płatniczych!
— Nie sądzę. Teraz też są takie możliwości. Rozwiązanie problemu zatorów płatniczych nie leży w ustawie.
- Projektodawcy przekonują, że dzięki tej ustawie możliwa będzie wymiana informacji gospodarczych w celu skutecznego zwalczania problemu zatorów płatniczych, najbardziej uderzającego obecnie w polskie przedsiębiorstwa.
— Nie sądzę, aby sprawa była taka prosta do rozwiązania. Problem zatorów płatniczych nie leży w kwestii ustawy, ale przede wszystkim w tragicznej sytuacji polskiego sądownictwa, jego zapaści. Należałoby raczej usprawnić odzyskiwanie należności na drodze sądowej i ułatwić dostęp do informacji Krajowego Rejestru SAdowego. Zastanawia ponadto fakt, dlaczego w Polsce koncesjonuje się udostępnianie i wymianę informacji gospodarczej, skoro kraje Unii Europejskiej tego nie robią.