Co zrobić z niesprzedanymi jabłkami? Do kolejnego sezonu, a więc do lata, nasi sadownicy będą w stanie przechować tony owoców pozostałe po rosyjskiej blokadzie.

Czasu na czekanie na lepszą cenę mają więc jeszcze trochę. Na razie narzekają, że światowi handlowcy — świadomi ich tragicznej sytuacji — oferują ceny pokrywające zaledwie jedną trzecią kosztów produkcji. Na ceny skarżyli się też w tym roku producenci zbóż. Po latach hossy przyszły dwucyfrowe zniżki, związane z wielkim urodzajem.
Jak w większości upraw o wyniku zdecyduje pogoda. Po cenowej zapaści, wynikającej z ziemniaczanego urodzaju, najbardziej prawdopodobne jest ograniczenie produkcji, które wywoła zwyżkę cen. Być może więc rolnicy odrobią w końcu lekcję ekonomii i powiążą popyt z podażą. Producenci bydła i drobiu skorzystają, podobnie jak przetwórcy mięsa, na odblokowaniu rynków wymagających uboju rytualnego.
Mogą liczyć na wzrost cen skupu — w przeciwieństwie do hodowców bydła mlecznego. Cena mleka zaczęła spadać już w połowie roku. Likwidacja kwot jeszcze bardziej napędzi produkcję, a większa podaż obniży ceny.