Jak z pomocą cyfrowych innowacji ułatwić życie mieszkańcom? To pytanie spędza sen z powiek prezydentom Krakowa, Katowic czy Poznania. Ale nie tylko. Koncepcję inteligentnego miasta z powodzeniem wdrażają także małe miejscowości.

Mały nie znaczy gorszy
Gminna wersja smart city, nosząca nazwę village city (inteligentna wieś), znalazła entuzjastów np. w 7-tysięcznej wsi Przytyk na Mazowszu — zastąpiono tam ponad tysiąc punktów świetlnych diodami LED, które uchodzą za przyjazne dla środowiska, zużywają kilka razy mniej prądu niż normalne żarówki, a ich żywotność sięga 15 lat. Dzięki temu wydatki na energię spadły ponadczterokrotnie — z 500 tys. do 120 tys. zł.
O krok dalej poszły Brzeziny w województwie łódzkim. To 12-miesięczne miasteczko walczy o… niezależność energetyczną. Ma być ekologicznie i tanio. Środkiem do celu jest montaż ekranów słonecznych na budynkach publicznych, a w przyszłości także budowa farmy fotowoltaicznej. Gorsza nie chce być licząca nieco ponad 22 tys. mieszkańców Środa Wielkopolska. Zmiany spod znaku IT wprowadza np. tamtejsze Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, Wodociągów i Kanalizacji (MPECWiK). U 1,1 tys. odbiorców zainstalowało tzw. smart metering, czyli nowoczesny system zdalnego pomiaru zużycia wody. Skończyło się indywidualne odczytywanie stanu wodomierzy, które wielu klientów uważało za uciążliwość. Nie dość tego: elektroniczny monitoring umożliwia szybkie reagowanie na awarie sieci wodociągowej bądź nieprawidłowości w jej działaniu. A jakie korzyści odniosła komunalna spółka? Udało się wyeliminować wycieki i awarie wodociągowe, a także nadużycia użytkowników. To zaś w połączeniu z wprowadzeniem płatności za usługę w abonamencie pozwala utrzymać stabilność finansową przedsiębiorstwa.
— Po pierwszym roku użytkowania systemu zwiększyliśmy sprzedaż wody o około 11 proc. To bardzo duży wzrost, który skłania nas do objęcia smart meteringiem coraz większych grup odbiorców w naszym rejonie — mówi Jan Buczkowski, prezes MPECWiK w Środzie Wielkopolskiej. O rosnącej popularności idei village city świadczą m.in. nowi klienci operatora systemu rowerów miejskich Nextbike Polska. Pierwsze samoobsługowe wypożyczalnie jednośladów uruchomił we Wrocławiu, Poznaniu i Warszawie. Potem przyszła kolej m.in. na Opole, Sopot i Białystok. Ostatnio firma nie omija już mniejszych miejscowości — Konstancin-Jeziornę i Juchnowiec Kościelny.
— Uruchamiamy nasze usługi również w mniejszych miastach, bo moda na rowery i aktywny wypoczynek rozprzestrzeniasię wszędzie — podkreśla Michał Dąbrowski z Nextbike’a.
Przeciw wykluczeniu
Koncept inteligentnej wsi kojarzy się jednak głównie z przeciwdziałaniem wykluczeniu cyfrowemu. W ten nurt wpisuje się przedsięwzięcie o nazwie „e-Społeczeństwo Łochowa”, zrealizowane przez Orange Polska i współfinansowane przez Unię Europejską. W liczącej ponad 17 tys. mieszkańców miejsko-wiejskiej gminie Łochów (województwo mazowieckie) teleoperator zbudował m.in. sieć publicznych hot spotów i zainstalował kioski informacyjne. Służą one przyjezdnym, którzy szukają noclegu lub chcą się dowiedzieć, co warto zobaczyć w okolicy.
Częścią wdrożenia jest system telefonii VoIP (umożliwia przesyłanie głosu za pomocą łącz internetowych).
— Zapewniono stały szerokopasmowy dostęp do internetu dla urzędu gminy i bezprzewodowy dostęp dla 37 jednostek organizacyjnych o parametrach minimum 256 kb/s i limicie transferu nie mniejszym niż 20 GB — mówi Marcin Osemka, informatyk gminy Łochów. Oszczędności, lepsza komunikacja, wizerunek gminy przyjaznej gospodarstwom domowym i środowisku naturalnemu — to wszystko można osiągnąć dzięki przekuwaniu idei smart village w konkretne inicjatywy. Częstym efektem ubocznym jest powstrzymanie odpływu ludzi z miasteczek, które mają kilka-kilkanaście tysięcy mieszkańców.
— Według badań najwięcej Polaków chce mieszkać w dużych aglomeracjach. Za coraz atrakcyjniejsze uchodzą też tereny wiejskie. Najgorzej postrzegane są zaś małe miasta. Z pomocą cyfrowych innowacji można to zmienić — uważa Leszek Hołda, prezes Integrated Solutions, spółki z grupy Orange.
Unia sypnie groszem
Zdalnie włączane i wyłączane latarnie, kamery monitorujące bezpieczeństwo na ulicach, instalacje do produkcji „zielonej” energii? A może e-administracja, czyli łatwy kontakt z urzędem przez internet? Jakie systemy warto wprowadzać, aby przekonać, szczególnie młodych, do pozostania np. w Tychach, Sławnie albo Kaliszu? Rozwiązania powinny pasować do wielkości miasta, jego położenia i roli, jaką odgrywa w regionie. Inne nowinki powinno się wdrażać w Baninie, nowej sypialni Gdańska, a inne w Pucku, Krośnie i Lęborku, które są stolicami powiatów — wynika z raportu „Inteligentny rozwój miasta”, przygotowanego przez Orange i Integrated Solutions przy wsparciu Fundacji CATI.
— W pierwszym przypadku należałoby usprawnić transport, aby ułatwić i przyspieszyć dojazd do pracy i szkół. W drugim — pomyślałbym o wprowadzeniu usług elektronicznych, choćby w dziedzinie zintegrowanego dostępu do służby zdrowia lub edukacji — zaleca prof. Andrzej Sobczak, kierownik Zakładu Zarządzania Informatyką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, jeden z autorów raportu. Wszystko pięknie, ale skąd wziąć pieniądze na takie inwestycje? Chociażby z funduszy unijnych.
— Nowa perspektywa finansowa UE na lata 2014-20 to ostatni moment na modernizację przestrzeni miejskich. Władze lokalne mogą skorzystać z 82,5 mld euro — tłumaczy Leszek Hołda. Pomoc obwarowana jest warunkiem: przy takich przedsięwzięciach samorządy muszą zapewnić wkład własny przy — 15 proc. wartości inwestycji (z wyjątkiem województwa mazowieckiego, w którym jest to 20 proc.). To dla niektórych wójtów i radnych duże wyzwanie, ale najbardziej zaradni mówią wprost: przed rewolucją cyfrową nie ma odwrotu, a skromne budżety gmin przestają być wymówką.