Wieści z USA są niepokojące

Roman Przasnyski
opublikowano: 2012-04-19 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Spadki na Wall Street mogą wynikać z obaw, że amerykańska gospodarka nie poradzi sobie z trwałym powrotem na ścieżkę wzrostu bez dodatkowych bodźców.

Po tym jak w Europie nastała łagodna recesja, a chińska gospodarka spowolniła tempo wzrostu, oczy inwestorów i analityków zwróciły się ku Ameryce. Po okresie poprawy i tam widać oznaki zadyszki.

Przede wszystkim w ostatnich tygodniach zahamowane zostały korzystne tendencje na rynku pracy. Dodatkowo od trzech miesięcy produkcja przemysłowa nie ulega zmianie, zaś w ujęciu rok do roku tempo jej wzrostu wyraźnie wyhamowuje. Tak jest od drugiej połowy ubiegłego roku, trudno więc to lekceważyć.

Ostrzegawcze sygnały już wcześniej zaczął wysyłać wskaźnik aktywności amerykańskiego przemysłu ISM. Najwyższą wartość w tym cyklu osiągnął w kwietniu 2011 r. W lipcu ubiegłego roku ustanowił dołek, a odbicie od niego ma bardzo niewielką dynamikę. Wskaźnik ten jest mocno skorelowany z produkcją przemysłową. Skoro oba te parametry sygnalizują osłabienie, warto baczniej przyglądać się ich zachowaniu.

Amerykańskiej gospodarce recesja raczej nie grozi, jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że możemy mieć do czynienia z sytuacją analogiczną do tej z lat 2003-05. Wówczas także w wyniku stymulowania gospodarki i rozluźniania polityki pieniężnej dynamicznie rosła zarówno produkcja przemysłowa, jak i wskaźnik ISM.

Oba cykle zmian tych dwóch parametrów charakteryzują się podobnym czasem trwania (od ponad dwu i pół roku do trzech lat) i zbliżonym przebiegiem. W obu przypadkach po silnym wzroście i ustanowieniu szczytu następowała głęboka korekta ich wartości. Następujący po niej ruch w górę trwał kilka miesięcy i był niezbyt dynamiczny.

Po jego zakończeniu kontynuowana była tendencja spadkowa. Z analizy przebiegu tych prawidłowości wynika, że obecnie jesteśmy w fazie niewielkiego odreagowania po trwającym od kwietnia do lipca ubiegłego roku spadku ISM i dynamiki produkcji przemysłowej. Można się więc spodziewać dalszego przejściowego pogorszenia się sytuacji w najbliższych miesiącach.

Niewykluczone, że ostatnie spadki na Wall Street to reakcja na te właśnie zjawiska. Mogą one być wynikiem obaw, że amerykańska gospodarka nie poradzi sobie z trwałym powrotem na ścieżkę wzrostu bez dodatkowych bodźców ze strony polityki pieniężnej i stymulacji fiskalnej.