Więzi wymagają woli i pieniędzy

Jacek Zalewski
opublikowano: 04-02-2011, 00:00

Wiodącym tematem Forum Gospodarczego w Toruniu w tym roku są transeuropejskie więzi systemowe. W szczególności chodzi o połączenia między Unią Europejską a państwami objętymi programem partnerstwa wschodniego. Dyskusje politycznych decydentów i gospodarczych praktyków obejmują szerszy kontekst, w tym przepływ wartości i zasad, ale na pierwszym planie rzecz jasna znajduje się infrastruktura. Zarówno wykorzystująca sieć rzeczną, zdatną do wykorzystania w wymianie handlowej, jak i budowana od podstaw — drogi, linie kolejowe, magistrale energetyczne, rurociągi.

Generalny wniosek brzmi: podstawą systemowych więzi są pieniądze, ale nie tylko — również wola polityczna, szczególnie ważna na stykach UE ze wschodnimi sąsiadami. Niestety dla Polski, akademickim przykładem zaistnienia wszystkich sprzyjających składników stał się rosyjsko- -niemiecki gazociąg Nord Stream po dnie Bałtyku. Na drugim biegunie można zaś umieścić nierealizowalną od wielu lat ideę korytarza transportowego kaspijskiej ropy przez Ukrainę do Polski i kilku innych państw. Kluczem jest zbudowanie brakującego odcinka ropociągu z Brodów do Płocka.

W ostatnim czasie nastąpił istotny zwrot sytuacji, nieprzypadkowo zbiegający się z wizytą prezydenta Wiktora Janukowycza w Polsce. Oto po wielu latach oporów strona ukraińska odwróciła bieg w istniejącym odcinku i ropa tłoczona jest z terminala morskiego w Odessie do Brodów, czyli tak jak miało być pierwotnie. Surowiec z Azerbejdżanu trafia na Białoruś, to element wielostronnej transakcji, w którą zaangażowała się… Wenezuela. Bez względu na okoliczności, nareszcie coś drgnęło i zniknęła jedna z przeszkód blokujących korytarz. Ale spółka Nowa Sarmatia, utworzona przez operatorów ropociągów z pięciu państw, wciąż pracuje nad studium wykonalności i opłacalności. Ze względów środowiskowych większość rury z Brodów biegłaby przez terytorium Ukrainy, a po naszej stronie byłaby trzecią nitką istniejącego ropociągu Przyjaźń. Taki przebieg umożliwia przekazanie na długi odcinek ukraiński najwyżej kilkunastu procent dofinansowania unijnego. I tak kółko niemożności się zamyka...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane