Tak wysoko jak w piątek indeks blue chipów nie był od prawie dwóch lat. Najpierw na krótko, około południa, a pod koniec sesji na godzinę, indeks WIG 20 przekroczył psychologiczną barierę 2300 pkt. Pod koniec sesji osunął się jednak i zakończył dzień tuż poniżej symbolicznego poziomu. Tyle, że 17 marca 2017 r. był dniem wygasania jednej z serii kontraktów terminowych na WIG 20.

- Ostatnia godzina sesji to godzina rozliczania kontraktów, więc nie należy jej brać pod uwagę. Są cztery sesje w roku, w trakcie których wygasają kontrakty i prognozując zachowanie indeksów w ogóle ich nie biorę pod uwagę. Jeśli nie biorę pod uwagę tych czterech sesji, to tym bardziej ich ostatnich godzin. Różne dziwne rzeczy się dzieją w tych godzinach – komentuje Przemysław Smoliński z PKO Banku Polskiego.
Piątkowa sesja charakteryzowała się jednak wysokimi obrotami. Wyniosły one 2,1 mld zł.
- Najbardziej zastanawiające są obroty. Z ich interpretacją trzeba się wstrzymać do sesji poniedziałkowej – mówi Marcin Kiepas, analityk niezależny.
- W ostatnich dwóch kwartałach nie obserwowaliśmy takich obrotów nawet przy okazji wygasania kontraktów. Ale w latach 2012-2013 obroty w trakcie takich sesji sięgały 3,5 mld zł – przypomina Marcin Fereniec, makler Vestor DM.
Zwraca uwagę, że około połowy obrotów zostało zrealizowane w ostatnich minutach sesji. Przypomina też, że na piątkową sesję należy patrzeć nie tylko przez pryzmat wygasania kontraktów terminowych. Zbiegła się przetasowaniami w indeksach dużych i średnich spółek. Do WIG-u 20 powraca Jastrzębska Spółka Węglowa. Natomiast opuszcza go, przechodząc do indeksu średnich spółek – Enea.
Przemysław Smoliński uważa mimo wszystko, że nie ma powodów by średnioterminowy trend wzrostowy zaakcentowany na początku lutego został zastopowany. Jego zdaniem wskazuje na to nie piątkowa, ale czwartkowa sesja, zakończona wyraźnym wzrostem indeksu blue chipów.
- Mieliśmy korektę i prawdopodobnie teraz ta korekta się zakończyła. Mamy powrót do trendu wzrostowego. Dopiero cofnięcie się indeksu poniżej czwartkowego otwarcia świadczyłoby o tym, że było to fałszywe wybicie – mówi Przemysław Smoliński.
Zwraca jednak uwagę, że rynek jest dość mocno wykupiony. W związku z tym znaczących wzrostów na razie się nie spodziewa.
- Pierwszy poziom docelowy jaki WIG 20 może osiągnąć to 2340 pkt., jeśli go przekroczy może dojść do 2375 pkt. – prognozuje Przemysław Smoliński.
W praktyce oznacza to zaledwie 3 proc. potencjał wzrostu. Marek Fereniec dodaje, że od początku roku WIG 20 urósł o 17,9 proc., a WIG o 16,7 proc.
- Za 10 dni mamy koniec kwartału więc rynek może zachowywać się pozytywnie. Pytanie co się wydarzy w kwietniu – zaznacza Marek Fereniec.
- Poziom 2300 pkt. wynika z analizy technicznej i generalnie trzymam się tezy, że po osiągnięciu tego poziomu wchodzenie na rynek jest ryzykowne. Od listopada 2016 r., gdy zaczęła się hossa zainicjowana zwycięstwem wyborczym Donalda Trumpa, stopy zwrotu są na tyle wysokie, że część inwestorów może się zastanawiać nad realizacją zysków, a impulsów do dalszych wzrostów powoli zaczyna brakować – dodaje Marcin Kiepas.
