Poniedziałkową sesję WIG zamknął najniżej od września 2012 r., a od majowego szczytu główny indeks warszawskiej giełdy traci już 26,1 proc. Niestety, istnieje ryzyko, że przecena pogłębi się o kolejne 12 proc., wynika z analizy wykresu wskaźnika. Dobrą wiadomością jest jednak to, że już w ciągu najbliższych miesięcy, jeśli nie tygodni, powinno wypaść definitywne dno bessy, a każde zniżki z obecnych pułapów będą świetną okazją do kupna dla inwestorów długoterminowych.
Po tym jak w poniedziałek po 2,9-procentowej zniżce WIG z impetem przełamał wsparcie wyznaczone przez grudniowo-styczniowe dołki, z technicznego punktu widzenia może stracić nawet kolejne 12 proc. To dlatego, że właśnie o tyle poniżej obecnych pułapów znajduje się wsparcie w postaci dolnego ograniczenia kanału opisującego ostatnie 22 lata notowań (wniosek ten potwierdza fakt, że bliskość analogicznego technicznego wsparcia widać także na wykresie indeksu małych spółek sWIG80). Z jednej strony oznacza to, że gwałtowna przecena może być kontynuowana.
Z drugiej jednak w najbliższych miesiącach powinna kształtować się formacja odwrócenia trendu, która zapoczątkuje kolejną hossę, a to dla długoterminowych inwestorów sygnał, by już niedługo rozpocząć zakupy. Zakładając, że obowiązujące od ponad dwóch dekad wsparcie i tym razem nie zostanie przełamane, na akcjach z indeksu WIG będzie można odtąd zarabiać 9,4 proc. rocznie, bo tyle wynosi nachylenie wspomnianej linii, plus czerpać korzyści z każdego odbicia się notowań indeksu głębiej do wewnątrz kanału. Wniosek świadczący o tym, że obecne poziomy notowań dają okazję do wyjątkowo tanich zakupów, płynie także z analizy wycen dużych spółek.
Wzrostowy kanał, widoczny w notowaniach indeksu WIG. Źródło: pb.pl. Bloomberg.
