Inwestorzy rzucili się do pozbywania akcji. O godz. 9.45 rosły notowania zaledwie 24 spółek, spadały - aż 271. Kurs 117 nie zmieniał się.
Złoty, traktowany w takich sytuacjach tradycyjnie jak „gorący kartofel” (nawet w regionie, bo traci na wartości zarówno do czeskiej korony, jak i do węgierskiego forinta), podobnie jak wczoraj przeżył nokaut i wygląda na to, że jeszcze dziś kurs franka przekroczy 3,50 zł, euro zbliży się do 4,10 zł, a dolar otrze się o 3 zł. Nokaut.
Wśród największych spółek z GPW zdecydowanie (podobnie zresztą jak wczoraj) wyróżniał się CEZ. Pozostałe spółki notowane były na czerwono, a największe spadki zaliczały Getin Holding i Bank Handlowy.
O 1 proc. taniały akcje PZU. Analitycy Barclays rekomendują „niedoważaj” z ceną docelową 369 zł, o ok. 1 zł niższą, niż kurs na GPW.
Prawie 2 proc. na początku sesji tracił KGHM, po tym, jak zatrzymały się wzrosty cen na giełdach metali.
Względnie dobrze trzymała się cena akcji JSW, która nie spada poniżej poziomu z oferty publicznej (136 zł). Niewykluczone, że to efekt działania opcji stabilizacyjnej.
Wśród mniejszych spółek mocno tracą te, które nie miały ostatnio dobrej
passy: Advadis, Mostostal Warszawa, Pronox, Swissmed.