Czegoś takiego nie było od apogeum globalnego kryzysu z przełomu 2008 i 2009 r. Grecki kryzys i eskalacja zamieszek w Atenach dały inwestorom do myślenia. Zapikowały giełdy. W trakcie dnia WIG20 spadł poniżej bariery 2400 pkt. Ostatecznie indeks blue chipów zakończył dzień przy 2414,46 pkt (-1,6 proc.). Przedwczoraj WIG20 spadł o 3,7 proc.
— Obawiam się, że mamy zmianę średnioterminowego trendu. Spadki mogą być naprawdę mocne. Dla WIG20 istotna będzie wartość 2173 pkt z 11 lutego, gdy zakończyliśmy pierwszą korektę trendu wzrostowego. Przebicie tej bariery będzie oznaczało możliwość dalszych istotnych spadków — mówi Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.
— Jesteśmy w trakcje najmocniejszej korekty ponad rocznego trendu wzrostowego. Spadki wynikają głównie z tego, że rynki nie do końca wierzą w uratowanie Grecji. Jednak powodów do paniki nie ma. Sądzę, że jesteśmy na półmetku korekty. Później powinny wrócić spokojne wzrosty — uważa Jacek Radziwilski, prezes Unicredit CA IB.
W najbliższych dniach zmienność i nerwowość na rynkach będzie jeszcze duża. Spokojniej będzie, gdy wyklaruje się sytuacja Grecji (na udzielenie pomocy muszą zgodzić się parlamenty państw eurolandu) i kondycja finansów Hiszpanii i Portugalii.
— W najbliższych tygodniach WIG20 może testować 2100 pkt. Ten rok dla indeksów nie będzie spokojny. Trwają spekulacje czy przypadek Grecji nie jest odosobniony. Dane makro poprawiają się, ale jest problem deficytów budżetowych, który wcześniej czy później będzie wymagał restrukturyzacji zadłużenia — mówi Michał Marczak, dyrektor działu analiz w DI BRE Banku.
Więcej w czwartkowym Pulsie Biznesu.