WIG20 najsilniejszym indeksem na rynku

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2007-07-12 00:00

Popularne rynkowe porzekadło, że gdy Ameryka kichnie, Europa ma katar, po raz kolejny znalazło potwierdzenie w faktach. Amerykańska infekcja błyskawicznie opanowała europejskie parkiety, a główne indeksy kontynentu rozpoczęły handel od sporej przeceny. Inwestorzy mieli minorowe nastroje, gdyż początek sezonu publikacji kwartalnych raportów spółek wypadł za oceanem fatalnie. Rynki dyskontowały dotąd optymistyczny scenariusz, tymczasem napływające z firm handlowych redukcje prognoz zysków świadczyły o słabnięciu popytu konsumenckiego w USA i coraz gorszej koniunkturze na rynku nieruchomości.

W takich okolicznościach warszawscy inwestorzy mogli liczyć tylko na to, że chwilowe uspokojenie na krajowej scenie politycznej ocali rynek przed większą przeceną. Rzeczywiście, początek notowań w segmencie dużych spółek nie wypadł źle, a WIG20 odbił się od poziomu wtorkowego zamknięcia. Odbiciu towarzyszyły niestety skromne obroty. Warto tu nadmienić, że na statystykę obrotu na sesji poważnie wpłynęła warta ponad 800 mln zł transakcja sprzedaży akcji czeskiej firmy Pegas.

O wiele poważniejsza sytuacja panowała na szerokim rynku, a indeksy mWig40 i sWig80 osuwały się pod ciężarem znacznej podaży. Cała energia obozu obrońców hossy skupiła się zatem na ratowaniu przed spadkiem indeksu największych spółek. Choć podaż próbowała zaatakować mocniej także tutaj, spotkała się ze zdecydowaną odpowiedzią koszykowego popytu. Ze względu na koszykowy charakter kupna wśród największych spółek zabrakło wyraźnego lidera. Firmy surowcowe pozostały tym razem w cieniu TP i kilku banków.

Dzięki umiarkowanie rosnącym po otwarciu indeksom amerykańskim heroiczna obrona WIG20 została uwieńczona powodzeniem, a indeks zyskał 12 pkt. Niestety, poza tą enklawą wzrostów bilans sesji był smutny. Indeks średniaków zakończył dzień bolesną stratą 2,6 proc., a małe spółki oddały niewiele mniej. O skali porażki byków świadczyła trzykrotnie większa liczba spółek spadających niż rosnących.