WIG20 obronił poziom 1600 pkt.

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-01-29 16:52

W czwartek mieliśmy kolejną odsłonę małej aktywności inwestorów i słabości naszego rynku, ale tym razem scenariusz notowań był zbliżony do oczekiwań. WIG20 zanotował straty, jednak na przestrzeni dwóch ostatnich sesji tylko wyrównał do rytmu najważniejszych indeksów na kontynencie.

Europejscy inwestorzy wzięli dzisiaj przykład ze swoich azjatyckich kolegów i nie popadli w euforię z powodu wczorajszego, bardzo dobrego przebiegu sesji na Wall Street. Oni również uznali, że na razie nie ma jeszcze podstaw do trwałej poprawy nastrojów na giełdach. Zignorowanie nienajlepszych raportów firm jakie ukazały się w dniu wczorajszym i skoncentrowanie się tylko na decyzjach i zapowiedziach o charakterze  politycznym, wyglądało na wykorzystanie pretekstu do odsunięcia amerykańskich indeksów od minimów bessy. Taki motyw przewodni walki byków z niedźwiedziami w Nowym Jorku można zaobserwować już od ubiegłego czwartku. Nic więc dziwnego, że po wczorajszych mocnych zwyżkach sesja na starym kontynencie zaczęła przebiegać w czerwonej strefie.

Warszawski parkiet dopasował się do tego klimatu. Powiew optymizmu zza oceanu trwał nawet znacznie krócej niż można było podejrzewać. Zaledwie po kilku minutach WIG20 znalazł się pod kreską. Tym razem do tradycyjnej bolączki jaka trapi naszą giełdę od dłuższego czasu-czyli chroniczny brak kapitału zdolnego do podnoszenia wycen firm- doszła jednak racjonalna podstawa. Angażowanie znaczniejszych środków w zakup akcji i bronienie za wszelką cenę poziomu WIG20 w momencie kiedy jeszcze nawet połowa firm ze składu S&P500 nie opublikowała swoich raportów, oraz przed podaniem pierwszego odczytu wielkości skurczenia się PKB USA za IV kw. byłoby działaniem ryzykownym ze strony naszych funduszy.

Przecena blue chipów w największym stopniu skoncentrowała się ponownie na spółkach petrochemicznych. PKN Orlen notował nawet 5 proc. zniżkę. Jeszcze gorzej radził sobie Lotos, który nie potrafi wyrwać się z mocnego trendu spadkowego i nie jest w stanie znaleźć dna dla swojego kursu. Kapitalizacja firmy o przychodach rzędu kilkunastu miliardów zł. zeszła już poniżej 1 mld zł. i trudno uzasadniać to tylko spodziewaną stratą netto za ubiegły rok. Bronic za to próbowały się pozostałe firmy surowcowe- PGNiG i KGHM (mimo kolejnego spadku ceny miedzi na LME).

Na szerokim rynku akcjonariuszom Noble Bank nie spodobał się projekt połączenia z Getin Bank, a przede wszystkim stosunek wymiany akcji 2,85 do 1. Taki parytet wydaje się korzystny dla udziałowców tego drugiego banku. Przecena Noble Bank sięgała nawet 15 proc. i to przy wolumenie nie widzianym od dnia debiutu tej spółki na GPW. Zainteresowaniem cieszyły się też walory Mostostalu-Export po poinformowaniu przez tę spółkę o podpisaniu kontraktu w Rosji o wartości ok. 72 mln zł.
Dane makro jakie dotarły z USA nie mogły wzbudzić zachwytu. Liczba nowych bezrobotnych wzrosła tylko o 3 tys. do 588 tys., za to mocniej od oczekiwań zwiększyła się liczba osób kontynuujących pobieranie zasiłku. Także spadek zamówień na dobra trwałego użytku w grudniu okazał się większy od prognoz i wyniósł 2,6 proc. Do kiepskich danych dołożyła się spółka 3M, która przedstawiła słabsze wyniki.

W tej sytuacji losy sesji na GPW został przesądzone, ale dzięki mobilizacji popytu w ostatniej odsłonie notowań udało mu się obronić WIG20 przed znaczniejszą przeceną. Ostatecznie zmalał on o 1,02 proc. Największe straty ponieśli akcjonariusze Lotosu i Cersanitu. Ograniczenie zniżki WIG20 było w głównej mierze zasługą Pekao SA i KGHM.

Jutro czekają nas naprawdę spore emocje. Poznamy wielkość skurczenia się gospodarki USA w minionym kwartale. Swoje raporty przedstawią jedne z największych korporacji globu- - Exxon Mobil i Chevron. Strata jaką dziś „pochwalił” się Royal Dutch Shell w wysokości 2,8 mld USD nie napawa w tym zakresie optymizmem. Dopiero piątkowa sesja może być pierwszym, ale jeszcze nie decydującym sygnałem o kierunku rozwoju handlu w najbliższych tygodniach. Na konkretną odpowiedź o trendzie jaki obiorą światowe parkiety, poczekamy do finiszu raportów spółek z USA oraz pierwszych efektów jakie przyniesie wczorajsza deklaracja Rezerwy Federalnej o skupie amerykańskich obligacji skarbowych i wchodzący w lutym wcześniejszy program TABSLF wart 200 mld USD.