Większa aktywność strony podażowej sprawiła nawet, że we wtorek WIG20 zbliżył się niebezpiecznie do granicy 2500 punktów. Dzięki mobilizacji kupujących, udało się zażegnać ryzyko głębszej przeceny - jednak czy zapału starczy do pokonania wspomnianych wcześniej 2550 punktów?
Nastroje na zachodnich giełdach na razie nie sprzyjają takiemu scenariuszowi - niezdecydowanie inwestorów z Wall Street, wyprzedaż na DAX-ie po słabszym odczycie niemieckiego PKB czy poranne spadki na większości azjatyckich parkietów wystarczą, by popsuć nastroje w Warszawie już na otwarciu sesji. Z drugiej strony dzisiejsze kalendarium publikacji jest stosunkowo puste (jeśli nie liczyć rodzimego odczytu inflacji CPI, inflacji PPI z USA czy cotygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych tamże) a warszawska giełda już udowadniała, że lubi poruszać się we własnym kierunku. Szansą na wybicie mogą być też dzisiejsze i jutrzejsze publikacje wyników spółek z GPW za I-szy kwartał.
Jasnej odpowiedzi co do kierunku indeksu "blue-chipów" w najbliższym czasie nie dostarczy nam również analiza techniczna. Po wczorajszym zamknięciu WIG20 znalazł się w połowie przedziału pomiędzy najbliższymi poziomami wsparcia i oporu, wyznaczonymi odpowiednio przez 2525 i 2550 punktów. Nawet spadek poniżej dolnego ograniczenia niczego nie przesądza - zwiększa jedynie przedział zmian indeksu w ramach trwającego od końca kwietnia trendu bocznego (tj. 2500 - 2550 punktów).
WIG20 wciąż nie może pokonać poziomu 2550 pkt
Obawy o dalszy los Grecji czy zaskakujący dla wielu wynik I-szej tury wyborów prezydenckich w Polsce sprawiły, że indeks największych spółek nadal nie może pokonać poziomu 2550 punktów.