Wikana powiększa komercyjny portfel

  • Emil Górecki
opublikowano: 15-02-2012, 00:00

Lubelski deweloper wchodzi na nowe rynki. Za równoważność połowy swojej wartości kupił sieć sklepów.

Nawet o 34 proc. szybował wczoraj kurs akcji lubelskiego dewelopera Wikana po informacji o przejęciu od spółki Redevco pakietu dziewięciu marketów o łącznej powierzchni ponad 15 tys. mkw. wynajętych przez sieć sklepów Komfort. Wartość transakcji to 11,5 mln EUR (48,2 mln zł), przy kapitalizacji spółki na zamknięciu dzień wcześniej wynoszącej niespełna 100 mln zł.

— Nieruchomości są wynajęte do 2017 r. z opcją dziesięcioletniego przedłużenia najmu. Generują rocznie 1,3 mln EUR zysku netto. Mamy zapewnione finansowanie na około 80 proc. wartości transakcji, zabezpieczone na przychodach tych sklepów. Co więcej, przejmowane nieruchomości mają duży potencjał rozbudowy, przebudowy czy modernizacji, co nawet w ciągu roku od przejęcia może przynieść dodatkowe przychody i zwiększyć ich wartość — mówi Tomasz Grodzki, wiceprezes i dyrektor finansowy Wikany.

Deweloper dotychczas zbudował dwa małe centra handlowe w Krasnobrodzie i Milejowie, do 2013 r. planuje pięć kolejnych. W grudniu rozpoczął też kompleks biurowo-magazynowy w Lublinie. Dotychczas grupa kontrolowana przez Adama Buchajskiego inwestowała w miastach i miasteczkach województw lubelskiego, podkarpackiego i małopolskiego. Przejmowane markety znajdują się w nowych miastach, jak Gorzów Wielkopolski, Inowrocław, Radom, Leszno, Kalisz czy Łódź.

— Nowe rynki to okazja do ewentualnego wejścia z naszympodstawowym biznesem, czyli budową i sprzedażą mieszkań. Chcemy być deweloperem sieciowym — mówi Tomasz Grodzki.

W zeszłym roku spółka sprzedała ich 340. Plan na 2012 r. zakłada 10-procentowy wzrost. W miastach, na których się skupia, konkurencja jest raczej słaba — zwykle ze strony lokalnych, niewielkich graczy. Dlatego ustawę deweloperską traktuje bardziej jak szansę niż ograniczenie.

— Nadal będziemy mogli budować za pieniądze klientów, bo ustawa dopuszcza rachunek powierniczy otwarty. Jako duży deweloper z historią kredytową nie powinniśmy mieć większych problemów ze współpracą z bankami. Mniejsi takie problemy będą mieli, więc konkurencja się osłabi — mówi Tomasz Grodzki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu