WikiLeaks bije w banki

KAJ
opublikowano: 01-12-2010, 00:00

Król przecieków już widzi upadające banki. Analitycy oczekują raczej przykrócenia smyczy Wall Street.

Portal zapowiada ujawnienie korupcji na skalę sławnego Enronu

Król przecieków już widzi upadające banki. Analitycy oczekują raczej przykrócenia smyczy Wall Street.

Julian Assange, założyciel serwisu internetowego WikiLeaks, idzie na całość. Tym razem zapowiada, że odpuści amerykańskiej dyplomacji, weźmie się natomiast za banki. Wczoraj ogłosił, że za kilka tygodni jego portal opublikuje tysiące dokumentów dotyczących poważnych nieprawidłowości w kilku bankach w Stanach Zjednoczonych.

— Pokażemy ich ekosystem korupcji — zapowiada Julian Assange.

Będzie bomba

Szef WikiLeaks przedstawił swoje zamiary w wywiadzie dla "Forbesa". W rozmowie z dziennikarzami podkreśla, że bankowa akcja odbije się szerokim echem nie tylko w Stanach Zjednoczonych.

— Materiały, którymi dysponuję, być może spowodują upadek jednego czy dwóch banków — przekonuje założyciel WikiLeaks.

Król internetowych przecieków nie precyzuje, które instytucje powinny przejść w tryb zarządzania kryzysem. Zaznacza jednak, że ujawnione dokumenty dadzą prawdziwe spojrzenie na to, jak zachowują się zarządzający bankami, co spowoduje śledztwa, a administrację rządową zmobilizuje do reform.

— To może pachnieć powtórką z upadku Lehman Brothers, który spowodował rewoltę w niektórych środowiskach. Bo to, że korupcja i skandale w amerykańskiej bankowości są, to nie ulega wątpliwości. Pytanie, jak wielkie. Być może są o tyle większe od czasów kryzysu końca lat 80., o ile większe są pieniądze w tej grze — uważa Grzegorz Zalewski, założyciel portalu futures.pl i ekspert DM BOŚ.

Długa smycz

Julian Assange już kiedyś skutecznie walczył ze szwajcarskim bankiem Julius Baer, miał też na pieńku z koncernem BP. Teraz twierdzi, że kaliber sprawy jest dużo większy. Nie waha się używać porównania z niechlubną historią Enronu.

— Kiedy Enron upadał, w czasie procesów sądowych wyszło na jaw tysiące i tysiące wewnętrznych mejli, pokazało perspektywę, w jakiej ta firma była zarządzana. To były te małe decyzje, które wspierały rażące naruszenia prawa. I tu będzie podobnie — wieszczy król przecieków.

Prof. Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, uspokaja, że raczej niemożliwe jest, by portal wywrócił jakiś bank.

— Być może polecą głowy, zaczną się kolejne ruchy legislacyjne i prezydent Obama przykróci finansjerze smycz. Bo na razie jest tak, że amerykański sekretarz skarbu dba głównie o Wall Street kosztem społeczeństwa z Main Street — przekonuje Krzysztof Rybiński.

Zdaniem amerykańskich analityków, dokumenty WikiLeaks mogą być bolesnym przypomnieniem efektu mechanizmu "drzwi obrotowych". Tak Amerykanie nazywają karuzelę stanowisk między posadami dyrektorskimi w najważniejszych bankach inwestycyjnych a Departamentem Skarbu USA. A więc mimo że Charles Nenner, znany analityk techniczny, stwierdził, iż wysoka aktywność plam na Słońcu i obecna aktywność rynków zwiastują kryzys, po noworocznych przeciekach zostanie głównie niesmak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu