Wilbo ma apetyt na przetwórnie
Wilbo, gdyński przetwórca rybny od 1998 roku notowany na GPW, podtrzymuje plany budowy grupy kapitałowej. W najbliższym czasie firma może wyłożyć na ten cel prawie 18 mln zł.
Wilbo prowadziło już rozmowy z kilkoma firmami. Zarząd spółki planował przejąć m.in. upadłą kołobrzeską Barkę.
— Rozmowy zostały przerwane z powodu wygórowanych żądań Barki — powiedział Jacek Kuncicki, wiceprezes Wilbo.
Plany bez zmiany
Nieudane rozmowy z kołobrzeską firmą nie zraziły jednak giełdowej spółki. Wilbo nadal podtrzymuje plany budowy grupy kapitałowej — obecnie spółka kontroluje jedynie gdyńską Dal Pescę (w ubiegłym roku firma odkupiła 51 proc. akcji przedsiębiorstwa od gdyńskiego Dalmoru).
Na celowniku Wilbo znajdują się już jednak nie tylko przetwórnie rybne (w trzech zakładach firmy 54 proc. produkcji stanowią przetwory rybne w puszkach). Obszar poszukiwań rozszerzył się także na przedsiębiorstwa spoza branży, np. firmy mięsne, gdyż Wilbo produkuje też konserwy mięsne.
— Obserwujemy rynek, a z rozsądnej oferty skorzystamy natychmiast — mówi Jacek Kuncicki.
O tym, jak poważne są to zamiary, świadczy fakt, że firma ma do wydania na nowe inwestycje jeszcze około 18 mln zł, pochodzących z przeprowadzonej dwa lata temu publicznej emisji akcji.
Z nową marką
Od lipca produkty spółki pojawiły się pod nową marką — Neptun. Promocja finansowana jest ze środków z bieżącej działalności firmy. Kampania promocyjna, pierwsza tego typu i o takiej skali w przetwórstwie rybnym, ma pozwolić na zwiększenie sprzedaży przetworów spółki. W 2000 roku, zgodnie z planami, udział firmy w krajowym rynku konserw rybnych powinien wzrosnąć z 25 do 30 proc. (liderem jest Big Fish z Gniewina, który ma 35 proc. rynku). W przyszłości niewykluczona jest także podobna promocja innych produktów.
W tym roku rozpoczęły się przygotowania do wprowadzenia w zakładach spółki (koniec — do połowy 2000 r.), kosztem 2 mln zł, certyfikatu ISO 9002, który umożliwi eksport do krajów Unii.