Ten operator logistyczny wprowadził nową usługę — transport lotniczy. Zaczął od importu ładunków z Dalekiego Wschodu, skąd do Polski trafiają przez lotniska we Frankfurcie i Warszawie. Wprowadził też łączoną formę transportu morsko-lotniczego. Polega ona na tym, że towar najpierw płynie przez 2-3 dni do portu przeładunkowego w Inchon lub jakieś 7 dni do Dubaju, gdzie jest przeładowywany do samolotu.
— Największym wyzwaniem przy organizacji transportu lotniczego było zorganizowanie odprawy celnej i przeładunku w porcie morskim — mówi Anna Szymanowicz, dyrektor ds. transportu i spedycji morskiej.