Organizacja dystrybutorów paliw chce takich reform, które pozwolą uniknąć kar Bogu ducha winnym przedsiębiorcom.
Uwaga przedsiębiorcy! Inspekcja Handlowa twierdzi, że skontroluje w tym roku 100 hurtowni i 2-3 tys. stacji. Tylko w ciągu dwóch miesięcy umieściła na czarnej liście 68 dystrybutorów. Zdaniem przedsiębiorców, nie do końca są winni, a problemem jest złe prawo. Nic dziwnego, że Polska Izba Paliw Płynnych (PIPP), skupiająca ponad 300 przedsiębiorców tej branży, chce zmiany ustawy o monitoringu jakości paliw i wprowadzenia możliwości stopniowej wymiany benzyny i oleju napędowego z letnich na zimowe. Obecnie dystrybutorzy muszą dokładnie 1 października wprowadzać paliwa zimowe o zwiększonej prężności par. Powrót do letnich prawo nakazuje 1 marca.
— Chcąc dostosować się do przepisów, należałoby całkowicie opróżniać zbiorniki na stacjach, a to przecież niemożliwe — wyjaśnia Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes PIPP.
Z tego powodu wiele stacji zostało wpisanych przez Inspekcję Handlową na tzw. czarną listę — po prostu jesienią i wiosną sprzedawane przez nie paliwa nie spełniały normy prężności par.
— Poszkodowanych zostało wielu uczciwych przedsiębiorców — dodaje Aurelia Kuran-Puszkarska.
Jej zdaniem, problem mogłoby rozwiązać wprowadzenie tzw. okresów przejściowych: wymiana paliwa następowałaby stopniowo między 1 marca a 30 kwietnia oraz między 1 a 30 października. Takie okresy przejściowe już uwzględnia polska norma.
— Należy je tylko wpisać do ustawy albo ująć w rozporządzeniu ministerialnym — podkreśla prezes Aurelia Kuran-Puszkarska.
Wraz z PIPP o takie zmiany prawne wystąpiła również Inspekcja Handlowa. Obie organizacje mają w tej sprawie wspólnie skierować dezyderat do rządu.