
Bordeaux, Burgundia, Szampania i luksusowe włoskie winnice – to na trunkach z tych regionów skupia się uwaga zainteresowanych inwestowaniem w wino. Liczy się prestiż, jakość i pewność jej utrzymania, bo cena – jeśli rośnie – to w perspektywie co najmniej 5–10 lat. Najczęściej inwestuje się w tzw. en primeur, czyli wina jeszcze przed butelkowaniem. Po nim potrafią zyskać na wartości ponad 20 proc. Ale ocena potencjału inwestycyjnego to niełatwa sztuka.
– Nie da się go tak naprawdę przewidzieć – przyznaje Jan Pánek, założyciel i prezes Via Tempii, sklepu internetowego z winami typu vintage.
Radzi, by śledzić trendy, podpowiedzią mogą być też opinie uznanych ekspertów. Przez lata za guru uchodził emerytowany już Robert Parker.
– To wielki autorytet, wynalazca tzw. skali Parkera, w której przyznaje się na winom punkty na konkursach i w publikacjach. Na szczycie winiarskiego Olimpu są Jancis Robinson i Hugh Johnson, Brytyjczycy, dziennikarze winiarscy, autorzy „Wielkiego atlasu win”. Ekskluzywną kastą są osoby z tytułem Master of Wine. Na całym świecie nie ma ich więcej niż 400. Są też tysiące analityków, publicystów, sommelierów, winiarzy i kupców – ludzi z branży, dla których wino to całe życie – mówi Paweł Gąsiorek, prezes Domu Wina.
W wielu krajach publikowane są przewodniki winiarskie z opisem i oceną kolejnych roczników. Organizuje się też setki konkursów, w których sędziowie przyznają winom medale.
– Jeśli zestawimy opinie znawców, nagrody i oceny z publikacji, uzyskamy dość obiektywny obraz tego, które wina są dobre, a które wybitne. Laboratoryjnie na razie nie potrafimy tego zrobić – mówi Paweł Gąsiorek.
Gdzie dwóch degustatorów…

Ocenę win komplikuje to, że dwie osoby mogą różnie odebrać ten sam smak czy zapach.
– To samo wino może mieć całkowicie odmienne opinie i to niezależnie od ceny. Jeśli wino jest dobrze zrobione, ktoś mający doświadczenie w degustacji jest w stanie to obiektywnie stwierdzić po kolorze, zapachu i smaku, niezależnie czy mu ono stylistycznie odpowiada – mówi Piotr Kamecki, sommelier, twórca Wine Taste by Kamecki.
Ale wrażenia zmysłowe można usystematyzować. Najpowszechniej stosowanym systemem jest tabela WSET (Wine and Spirit Education Trust).
– Wino oceniamy w punktach po wyglądzie, aromacie, smaku i dojrzałości. Jeśli nauczymy się rozpoznawać i nazywać zapachy i smaki np. owoców, ziół, wypieków, przypraw itd., to z łatwością przyjdzie nam wykonać taki opis. Porównując opisy WSET tego samego wina od wielu osób zauważmy więcej podobieństw niż różnic – zwraca uwagę prezes Domu Wina.
Jak w każdej inwestycji trzeba pamiętać o ryzyku, a udział trunków w portfelu inwestycyjnym nie powinien przekraczać 10 proc., czyli poziomu zalecanego także dla innych inwestycji alternatywnych.
Co na początek

Żeby zacząć, trzeba mieć przynajmniej kilka tysięcy euro – tyle kosztuje prestiżowe wino z potencjałem inwestycyjnym. Można inwestować indywidualnie i samodzielnie przechowywać butelki, można też kupić wino za pośrednictwem brokera lub zlecić przechowywanie wina w certyfikowanym składzie podatkowym.
– Przechowywanie wina to niezwykle ważny aspekt – wino inwestycyjne należy przechowywać w specjalnych warunkach. Są wskazówki co do przechowywania wina w warunkach domowych. Można też skorzystać z oferty firm, które specjalizują się w magazynowaniu wina – mówi Jan Pánek.
Można także zainwestować w fundusz specjalizujący się w inwestycjach w wino, ale bywa, że mają one szerszy portfel zawierający winiarnie czy whisky. Duże i wartościowe kolekcje wina dostępne są w tradycyjnych domach aukcyjnych. Są też internetowe serwisy aukcyjne – platformy, na których sprzedawane są produkty luksusowe i kolekcjonerskie.
– Wino inwestycyjne różni się od kolekcjonerskiego potencjałem wzrostu ceny po pięciu latach od produkcji. Aby zarabiać na winie, nie wystarczy kupić dowolną butelkę doskonałego wina – są wspaniałe wina, których cena jest stabilna i nie ma szans na zysk z ich sprzedaży – uczula Jan Pánek.
Wskazuje, że wzrost wartości zależy od konkretnego rocznika, oceny ekspertów, smaku, a także od dostępności na rynku (im mniejsza, tym oczywiście lepiej). Ilość wina zmniejsza się bowiem wraz z wiekiem – butelki są po prostu opróżniane przez koneserów. To jedna, dominująca grupa klientów wyspecjalizowanych sklepów z winami. Ale jest też druga – osoby, które szukają czegoś wyjątkowego do kolekcji, by wino rozwinęło potencjał i ładnie się zestarzało. Stopa zwrotu zależy w dużej mierze od ceny zakupu, a tu okoliczności w ostatnich latach były całkiem sprzyjające, bo w czasie pandemii niektóre winnice obniżyły ceny. Przez ostatnie 10 lat tendencja była jednak wzrostowa, głównie za sprawą dużego popytu z Chin.
To, co ważne
Tymczasem import najbardziej poszukiwanych win – także z przeznaczeniem do konsumpcji – jest obarczony ograniczeniami, bo popyt jest dużo większy niż podaż.
– Jedni producenci, np. Romanée Conti, sami decydują o kwotach dla każdego kraju. Jako importer mogę zdradzić, że Polsce przyznawanych jest kilkadziesiąt butelek rocznie. Inni, w tym posiadłości z Bordeaux, prezentują młode wina na specjalnej imprezie – tak zwanym Bordoskim Tygodniu En Primeur – wiosną każdego roku. Słynni krytycy, kupcy, detaliści i entuzjaści wina spotykają się, by spróbować i ocenić najnowsze roczniki, zanim jeszcze zostaną zabutelkowane. Degustacje organizowane przez chateaux lub grupy zajmujące się konkretną apelacją odbywają się w kilku miejscach. Dwa miesiące później negocjanci ogłaszają ceny i wtedy teoretycznie każdy może kupić wino, choć wciąż pozostaje w beczkach. Zatem nim wino trafi do butelki, już jest sprzedane – tłumaczy winną kuchnię Paweł Gąsiorek.
Większość słynnych winiarni zawiera umowy na wyłączność z krajowymi dystrybutorami. Aby otrzymać prawo do reprezentowania marki, trzeba mieć nieposzlakowaną opinię i wykazać się wiedzą i możliwościami handlowymi.
– Najwyżej wyceniane są dziś na świecie wina z Burgundii, a absolutnym rekordzistą jest Romanée Conti. Butelka rocznika 2016 kosztuje u nas katalogowo ponad 100 tys. zł brutto. Burgundy z apelacji La Tâche oscylują między 11 a 16 tys. zł. Bardzo prestiżowe są wina Premier Cru Classe z Bordeaux. Rozpiętość cen wina jest oszałamiająca, ale nie należy dać się temu przytłoczyć. Wino ma przede wszystkim dawać radość z pięknej barwy, zapachu, smaku, ma sprawić, że życie jest pełniejsze – podkreśla prezes Domu Wina.

