Wirtualne komórki będą musiały poczekać

Magdalena Wierzchowska
31-01-2006, 00:00

Anna Streżyńska chciała przyspieszyć wprowadzenie konkurencji na rynku telefonii komórkowej, ale raczej jej się nie uda. Winą obarcza prezesa URTiP.

Miało być tak pięknie… Regulator telekomunikacyjny miał wydać decyzję o uznaniu znaczącej pozycji rynkowej operatorów telefonii komórkowej na początku tego roku. Jednak już wiadomo, że decyzja będzie znacznie później niż oczekiwano.

— Można się jej spodziewać w połowie roku — mówi Anna Streżyńska, wiceminister transportu i budownictwa, odpowiedzialna za telekomunikację i zarazem p.o. prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

To zła wiadomość dla wszystkich, którzy korzystają z telefonów komórkowych.

— Roaming wewnętrzny ułatwi wejście konkurencji na rynek telefonii komórkowej. Wiadomo, że konkurencja powoduje spadek cen — dodaje Anna Streżyńska.

Kto pierwszy, ten lepszy

Do wejścia na rynek telefonii komórkowej szykuje się P4, który wygrał w ubiegłym roku konkurs na częstotliwości telefonii trzeciej generacji UMTS. Operator, który należy do Netii i powiązanego z islandzkim milionerem funduszu Novator, chce rozpocząć świadczenie usług w drugiej połowie tego roku. Ale decyzja regulatora telekomunikacyjnego miała też ułatwić wejście na rynek wirtualnym operatorom telefonii komórkowej, tzw. MVNO. Zgłosiło się już ponad 50 firm chętnych do świadczenia tego typu usług, jednak do tej pory ani jedna z nich nie dogadała się z żadnym operatorem telefonii komórkowej. Decyzja o roamingu wewnętrznym ma nałożyć na tych ostatnich obowiązek udostępnienia swojej infrastruktury innym operatorom. Może więc być podstawą do zmuszenia Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), operatora sieci Era i Heyah, PTK Centertel, operatora Orange, czy Polkomtela, operatora Plus GSM i Samych Swoich, do podpisania porozumienia z operatorami wirtualnymi.

Jednak na razie to tylko teoria. Co się stało, że Anna Streżyńska otwarcie deklarująca chęć wprowadzenia większej konkurencyjności na rynku telekomunikacyjnym, teraz mówi o istotnych opóźnieniach? Jej zdaniem, wszystkiemu winny jest Witold Graboś, do niedawna prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP).

— Trzeba bardzo porządnie udowodnić, że operatorzy telefonii komórkowej mają pozycję dominującą. Materiały URTiP wskazują, że były pisane pod z góry ustaloną tezę, a argumentacja jest na tyle słaba, że można ją podważyć. Podobne decyzje wydane przez regulatorów krajowych były zaskarżane przez Komisję Europejską. Chcemy tego uniknąć — mówi Anna Streżyńska.

Jednak problem leży nie tylko po stronie KE. Decyzja o uznaniu pozycji znaczącej nie jest w smak operatorom telefonii komórkowej.

— Przypuszczam, że operatorzy będą blokowali ten proces. Jeżeli faktycznie mają zapisane w koncesjach, że nikt więcej nie wejdzie na ich rynek, mogą się odwoływać od decyzji — mówi Michał Marczak z DI BRE Banku.

Woda w usta

Witold Graboś wydał decyzję dotyczącą ustalenia pozycji rynkowej operatorów telefonii komórkowej pod koniec ubiegłego roku. Spodziewał się, że urząd antymonopolowy w ciągu dwóch tygodni wypowie się w tej sprawie i jego następca, czyli szef UKE, będzie mógł praktycznie od ręki wydać ostateczną decyzję. Jednak sprawa ugrzęzła w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Najpierw UOKiK poinformował regulatora telekomunikacyjnego, że chce mieć czas na analizę do 30 stycznia. Wczoraj stwierdził, że potrzebne mu są jeszcze dwa tygodnie.

— Nie ma jeszcze naszego stanowiska. Dopóki go nie będzie, nie udzielamy dalszych informacji — poinformowano nas w biurze prasowym urzędu antymonopolowego.

Cezary Banasiński, prezes UOKiK, nie chciał rozmawiać z „PB” na temat roamingu wewnętrznego.

Tymczasem Witold Graboś dziwi się opieszałości UOKiK i nie zgadza się z zarzutami.

— Uzasadnienie decyzji zajmuje 70 stron. To całkiem spory materiał. Poza tym do tej pory urząd antymonopolowy nie miał żadnych zastrzeżeń do tego typu dokumentów — mówi były prezes URTiP.

Może jednak się uda…

W obecnej sytuacji operatorom pozostaje możliwość wejścia na rynek telefonii komórkowej na zasadach czysto komercyjnych. Niedawno P4 informował, że wkrótce może podpisać umowę z jednym z operatorów komórkowych.

— Prowadzimy bardzo zaawansowane rozmowy. Dotychczasowy przebieg negocjacji wskazuje na to, że uda nam się podpisać umowę. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy to się stanie — mówi Magdalena Sawicka, rzecznik operatora.

Z naszych informacji wynika, że P4 rozmawia z PTC. Problemem jest jednak konflikt między akcjonariuszami firmy i dwa konkurencyjne zarządy działające w spółce.

Również Tele2, które od dawna chce wejść na rynek telefonii komórkowej, jest dobrej myśli.

— Opóźnienie procesu nie jest nam w smak. Ale mamy nadzieję, że uda nam się podpisać umowę z jednym z operatorów na zasadach komercyjnych — mówi Karol Wieczorek, rzecznik Tele2.

Okiem eksperta

Realny jest koniec roku

Już Witold Graboś, prezes URTiP, wspominał, że roaming wewnętrzny będzie najwcześniej w trzecim kwartale 2006 r. Mówienie o przyspieszeniu tego procesu jest dość ryzykowne, patrząc na procedurę, która mu towarzyszy. Ponadto przypuszczam, że istniejący już na tym rynku operatorzy telefonii komórkowej odwołają się od tej decyzji, dlatego dopiero koniec tego roku jest realną datą jej wprowadzenia. Zresztą P4, który miał być głównym beneficjentem roamingu wewnętrznego, może świadczyć usługi dopiero od 1 lipca, więc z tego punktu widzenia opóźnienie procesu nie ma znaczenia.

Michał Marczak, analityk DI BRE Banku

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wirtualne komórki będą musiały poczekać