Wirtuoz gotów zatrzymać wahadło

opublikowano: 28-07-2016, 22:00

Mit to zła ścieżka myślenia, mit jest bliski mitomanii — tak kilka lat temu zarzekał się Jan Kulczyk, poproszony o ocenę tego, co udało mu się zbudować przez kilkadziesiąt lat kariery w biznesie. Rok po jego śmierci zapytaliśmy jego przyjaciół z różnych stron o to, czy i jak da się załatać dziurę, jaką w polskiej gospodarce, ale też m.in. w kulturze pozostawiło odejście postaci takiego formatu. Nie chodzi o budowanie miliarderowi spiżowych pomników, choć — jak przeczytają Państwo obok — otoczenie Jana Kulczyka, pomimo upływu czasu, ma go wciąż przed oczyma.

Jan Kulczyk
Zobacz więcej

Jan Kulczyk Marek Wiśniewski

— Na wirtuoza tego formatu przyjdzie nam jeszcze poczekać — wieszczy zatem Wojciech Kruk. Bądźmy szczerzy: cechy osobowościowe i talent interpersonalny Jana Kulczyka powodował, że prędzej czy później zjednywał sobie nawet zaciekłych oponentów. Jednak ten dar przedsiębiorca wykorzystał i rozwinął w stopniu doskonałym przede wszystkim przy konstruowaniu koalicji kapitału na rzecz śmiałych (żeby nie rzec zuchwałych) projektów biznesowych. Wokół Jana Kulczyka, jak wokół żadnego innego posiadacza polskiego paszportu, kumulowały się bowiem nadzieje i okrągłe sumy najmożniejszych tego świata. A ten ich nie zawodził. Kto teraz przejął pałeczkę lidera polskiej przedsiębiorczości? Zdaniem naszych rozmówców, scena pozostaje pusta. Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI: — W tej chwili nie widzę nikogo, kto tak mocno stawiałby na ekspansję zagraniczną i zarazem z taką łatwością nawiązywał kontakty w świecie elit. — Owszem, w polskim biznesie są ludzie naznaczeni wielkim sukcesem, ale żaden z nich nie wspiął się na taką orbitę, na jakiej był Jan Kulczyk — dodaje Waldemar Dąbrowski, dyrektor Teatru Wielkiego- -Opery Narodowej. Choć Zbigniew Niemczycki, wieloletni przyjaciel Jana Kulczyka, twierdzi, że następców należy szukać m.in. wśród nominowanych do nagrody im. Jana Wejcherta, to nie ma wątpliwości, że zmiana pokoleniowa wymaga czasu. Już teraz brakuje mocy, z jaką w kluczowych dla gospodarki i Polski sprawach zabierał Kulczyk, przebijając się w szumie medialnym z jednoznacznym komunikatem ze strony biznesu. To nie jest mit — palących kwestii nad Wisłą nie brakuje. Wiesław Rozłucki, pierwszy prezes GPW:

— Moc wypowiedzi Jana Kulczyka w toczącej się obecnie dyskusji spowolniłaby wahadło lecące w stronę przeciwną gospodarce liberalnej. To była wielka wartość Jana Kulczyka — że jako osoba z biznesowego świecznika był jednak gotów niekoniecznie popularne politycznie poglądy głosić publicznie.

 W niebo bez lęku

PIOTR VOELKEL, twórca m.in. Grupy VOX i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

Tak, są ludzie wyjątkowi i niepowtarzalni. Po Marcu Chagallu nie pojawił się nikt z podobnym spojrzeniem na świat. Jan Kulczyk przełamał wiele barier, o których innym się nie śniło. Bez lęku robił to, o czym my ledwo odważyliśmy się myśleć. Dawniej — szczerze mówiąc — trochę mu zazdrościłem sukcesu i łatwości, z jaką mu on przychodził. Jan nie zakładał na wstępie żadnych ograniczeń, jakby hasło „sky is the limit” było skrojone dla niego. Jak chciał poznać premiera Izraela, to za chwilę jadł z nim kolację, jak planował biznesy w Katarze, to po paru miesiącach miał spółkę z Emirem. W Polsce od dawna pokazywał nam, jak nabierać wiatru w żagle, umiał budować swoje wpływy i zarządzać relacjami między różnymi grupami interesów. Brakuje go jako lidera mającego mocny głos w sytuacji, gdy w Polsce moda na liberalny kapitalizm mija, gdy ujawniają się kolejne słabości wolnego rynku, a wahadło nastrojów społecznych sunie na drugą, skrajnie nieliberalną, gniewną, roszczeniową stronę.

 

W kontrze do wahadła

WIESŁAW ROZŁUCKI, pierwszy prezes Giełdy Papierów Wartościowych

Jan Kulczyk jest historią, na to nie ma rady. Co nie zmienia faktu, że miejsce po nim pozostaje puste. Szczególnie widać to dziś, gdy obserwujemy wyraźne tęsknoty za dobrym państwem, które ma jakoby wyleczyć gospodarkę z negatywnych efektów działania wolnego rynku. Jan Kulczyk zawsze z pełnym przekonaniem i konsekwencją mówił, że nigdy państwo w roli przedsiębiorcy nie będzie równie efektywne, bo realizuje przecież m.in. cele polityczne. Przedsiębiorca dba jedynie o budowę wartości dla akcjonariuszy — takie było mocne zdanie Jana Kulczyka. On miał takie przymioty, jak format, osiągnięcia, pozycja w świecie, także nie można było ignorować siły jego głosu. Donald Trump — choć to postać nie z mojej bajki — jest tak szanowany w USA właśnie dlatego, że pokazał, że potrafi zarządzać wielkim biznesem. Brakuje zatem mocy Jana Kulczyka, która w toczącej się obecnie dyskusji spowolniłaby wahadło lecące w stronę przeciwną gospodarce liberalnej. To była wielka wartość Jana Kulczyka — że jako osoba z biznesowego świecznika był jednak gotów niekoniecznie popularne politycznie poglądy głosić publicznie.

 

Czterdziestolatek naśladowca

ZBIGNIEW NIEMCZYCKI, przedsiębiorca, były prezes Polskiej Rady Biznesu

O czywiście, w biznesie są i rosną potencjalni następcy Janka. Jego w środowisku przedsiębiorców mojego pokolenia brakuje jako przyjaciela, dyskutanta, doradcy. Zawsze gdy przechodzę w Konstancinie obok domu Janka, łapię się na myśli, że przecież on tam jest. A tu pustka. Janek jak nikt łączył życie towarzyskie ze środowiskiem biznesowym, w tym ostatnim był niekwestionowanym liderem. Patrzył szerzej niż wszyscy dookoła, wywierał mocny wpływ na otoczenie. Pocieszeniem jest fakt, że w pokoleniu dzisiejszych 40-latków nie brakuje postaci z wielkim potencjałem i coraz bardziej imponującymi osiągnięciami. Wystarczy spojrzeć na osoby nominowane do nagrody im. Jana Wejcherta. Tu widać nowych liderów biznesu niezapominających także — co jest niezwykle ważne — o wrażliwości społecznej i filantropii.

Człowiek z tej mieszanki

WALDEMAR DĄBROWSKI, dyrektor Teatru Wielkiego-Opery Narodowej

O wszem, mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale kto w polskim teatrze zastąpił Holoubka czy Łomnickiego? Owszem w polskim biznesie są ludzie naznaczeni wielkim sukcesem, ale żaden z nich nie wspiął się na taką orbitę na jakiej był Jan Kulczyk. Nikt nie ma dotychczas tak głębokiej przynależności do światowych elit biznesu, polityki, kultury. Gdy spędzałem z Janem Kulczykiem czas w takich okolicznościach, widziałem, jak on promieniował na otoczenie, z jaką łatwością koncentrował na sobie uwagę. Taki miał dar i potrafił, lubił z niego korzystać. Mawiał przy tym, że prawdziwego sukcesu doświadczasz wówczas, gdy umiesz się nim podzielić. Tu można by wymieniać bez końca te ważne i przemyślane decyzje pro publico bono: Muzeum Historii Żydów Polskich, PKOl, jasnogórski skarbiec, festiwal w Międzyzdrojach. Takie pokolenie jak Kulczyk, Wejchert, Starak czy Niemczycki już się nie powtórzy. To była wyjątkowa chwila, gdy w Polsce otworzyła się szansa i naraz zaczęli w niej działać przedsiębiorcy mający wcześniejsze, zagraniczne, dwukulturowe doświadczenia z krajów o stabilnych gospodarkach i rządach prawa. Jak dodamy do tego talent oraz przywiązanie do polskości, to mamy wyjątkową mieszankę.

 

Biznes to przede wszystkim ludzie

WOJCIECH KOSTRZEWA, prezes Grupy ITI

Na pewno niełatwo będzie komukolwiek z polskim paszportem powtórzyć międzynarodowy sukces Jana Kulczyka. On budował swoją pozycję na świecie przez 35 lat i przez ten czas jak mało kto po mistrzowsku wiązał koalicje biznesowe, swobodnie poruszając się po globalnym parkiecie. Do tego wykorzystał chyba wszystkie szanse, jakie dał mu początek transformacji w Polsce. W tej chwili nie widzę nikogo, kto tak mocno stawiałby na ekspansję zagraniczną i zarazem z taką łatwością nawiązywał kontakty w świecie elit. Historia Jana Kulczyka raz jeszcze przypomina, że biznes to nie tylko słupki i wykresy, ale przede wszystkim ludzie.

Czekanie na wirtuoza

WOJCIECH KRUK, współtwórca sukcesu W.Kruk, współwłaściciel marki Ania Kruk

Jana Kulczyka znałem od czasów, gdy rozwijał swoje interesy w Poznaniu. Już wówczas dał się poznać jako człowiek, który prędzej czy później wypłynie daleko ponad krajowe interesy. Zawsze zadziwiał swobodnym poruszaniem się po światowych salonach i niezwykłą wręcz umiejętnością kumulowania kapitału wokół własnych pomysłów. Nie raz Jan Kulczyk rzucał ideę i wykładał 10 proc. potrzebnej kwoty, a pozostałe 90 proc. znajdował w mig, i to w kieszeniach najbogatszych instytucji, ludzi na świecie. U Kulczyka jak w soczewce skumulował się nie tylko talent do wielkich interesów, ale również zamiłowanie do kultury oraz sztuki. Ten pozytywny snobizm uzupełniał jego renesansowy rys. Na wirtuoza tego formatu jeszcze przyjdzie nam poczekać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu