Konrad Rumiński zarabia miliony na projektowaniu i sprzedaży opakowań. Teraz zainwestuje w kinowe hity.
Ekscentryczny? To słowo nie oddaje nawet w połowie osobliwego charakteru Konrada Rumińskiego.
Wybuchowa mieszanka artystycznego wizjonerstwa z biznesowym zacięciem chyba sprawdza się w praktyce, bo właściciel i prezes firmy Plast Service Pack zdołał zbudować od zera przedsiębiorstwo, które konkuruje ze światowymi koncernami na rynku opakowań dla przemysłu spożywczego i materiałów budowlanych.
Pomocna dłoń
Wiaderka i pojemniki. Prostokątne lub kwadratowe. Owalne albo łódki... Konrad Rumiński, z wykształcenia grafik, może mówić o nich godzinami.
— Dzięki mojemu ojcu Tomaszowi Rumińskiemu, słynnemu na całym świecie grafikowi i plakaciście, nawiązałem w latach 70. cenne kontakty biznesowe. Zacząłem projektować opakowania dla firm zagranicznych. Praca ta jednak nie dawała stałych przychodów i kiedy jeden z klientów z Niemiec nie kupił projektu 2,5-litrowego wiaderka z tworzyw na sałatkę kartoflaną, pojechałem do ówczesnego Polifarbu Pilawa, gdzie od razu pomysł kupili. I tak na początku lat 80. w swoim garażu wyprodukowałem pierwsze wiaderka, a później rozwinąłem ich produkcję na większą skalę — opowiada Konrad Rumiński.
Jego firma rozwinęła skrzydła w latach 90., gdy przemysł szybko się rozwijał i rosło zapotrzebowanie na opakowania.
— Dziś Plast Service Pack oferuje największą na świecie liczbę wzorów różnych opakowań twardych z tworzyw sztucznych (polipropylenu, polietylenu) dla przemysłu spożywczego, farbiarskiego i budowlanego. Naszymi klientami są duże firmy z branży rybnej (m.in. Graal, Seko, Contimax, Rybhand), a także budowlano-remontowej (Atlas, Kreisel, Bolix, Akzo Nobel). Już 40 proc. produkcji sprzedajemy za granicę — wylicza prezes Plast Service Pack.
To bardzo atrakcyjna branża. Daje dobrze zarobić.
— Tylko w Polsce rynek tego rodzaju opakowań jest wart 1 mld zł. Nasze udziały w nim sięgają już 10 proc. Jesteśmy na nim największym graczem z polskim kapitałem. Naszymi największymi rywalami są niemiecki Jokey i duński Super Foos, które mają fabryki w Polsce — mówi Konrad Rumiński.
Milowy krok
Właściciel Plast Service Packu ujawnia, że w 2008 r. firma osiągnęła 86 mln zł sprzedaży, a w tym roku spodziewa się 100-105 mln zł, mimo że w pierwszym półroczu mocno staniał polipropylen (z 1250 EUR do 600 EUR za tonę), przez co obniżyła ceny produktów.
— W tym roku spodziewamy się rekordowych zysków, nawet 14 mln zł. Plast Service Pack od kilkunastu lat regularnie wypracowuje duże zyski, średnio 4-6 mln zł rocznie, dzięki czemu inwestycje finansujemy z własnych pieniędzy, bez wsparcia kredytów bankowych. Do niczego nie potrzebujemy też giełdy czy inwestorów finansowych. Dlatego bardzo się dziwię, że inne znane firmy z branży, o profilu zbliżonym do naszego, od lat działają na granicy opłacalności lub jedynie z małym zyskiem, wynikającym np. z okresowych obniżek cen surowców — mówi Konrad Rumiński.
Jego rywal — Waldemar Pawlak, wiceprezes giełdowego Plast Boksu — nie ma jednak żadnych kompleksów.
— Dzięki naszym ostatnim inwestycjom i nowościom jesteśmy w stanie konkurować jakością z najlepszymi firmami na świecie. Dla nas to właśnie one są punktem odniesienia na rynku. A nasze dobre wyniki w tym roku są nie tylko skutkiem obniżki cen tworzyw sztucznych, lecz także osłabienia złotego oraz dokończonej restrukturyzacji — mówi Waldemar Pawlak, którego firma w pierwszym półroczu miała ponad 33 mln zł przychodów ze sprzedaży i 3,2 mln zł zysku netto.
Konrad Rumiński ma jednak asa w rękawie.
— Mamy szansę stać się głównym globalnym dostawcą opakowań dla farb marki Dulux dzięki temu, że udało nam się zaprojektować i wyprodukować 10-litrową puszkę z tworzywa sztucznego, spełniającą wyśrubowane wymogi producenta pod względem szczelności zamknięcia i uchwytu. Do tej pory nikt tych wymagań nie zdołał spełnić. To milowy krok w historii naszej firmy i przełomowy produkt, który może sprawić, że nasze przychody podwoją się w ciągu dwóch lat — chwali się Konrad Rumiński.
Jedyną rzeczą, na którą narzeka, jest kopiowanie wzorów opakowań przez rywali.
— W tej chwili prowadzimy sześć spraw sądowych z tego powodu. Niektóre, jak sprawa przeciwko firmie, która skopiowała nasze opakowania 600 ml na śledzie, ciągną się od czterech lat bez rozstrzygnięcia. Czujemy się wobec tego bezsilni, a nasi konkurenci są bezkarni. My ciężko pracujemy pół roku nad nowym opakowaniem, a konkurencja bezkarnie je kopiuje. Przykro nam, że w Polsce nie ma żadnej ochrony w tym zakresie, mimo zastrzegania przez nas wzorów w Urzędzie Patentowym — mówi szef Plast Service Packu.
Filmowy mecenat
Aktywność biznesowa Konrada Rumińskiego nie ogranicza się jednak do opakowań.
— Jestem współinicjatorem utworzenia Nieformalnej Obowiązkowej Grupy Inwestorów Filmowych i Telewizyjnych (NO GIFT) pod egidą Business Centre Club. Będzie ona zrzeszać prywatnych inwestorów gotowych finansować komercyjne projekty filmowe. Zamierzamy współfinansować m.in. produkcję takich filmów, jak "Weekend" (w reżyserii Cezarego Pazury), "Sztos II" (w reżyserii Olafa Lubaszenki) czy "Rejs II" (w reżyserii Marka Piwowskiego). Zakładamy, że produkcja pierwszych filmów przy naszym udziale ruszy jeszcze w tym roku — ujawnia Konrad Rumiński.
— Mecenat biznesu w branży filmowej jest na świecie powszechny. W Polsce jego rozwój jest bardzo pożądany, bo z powodu braku pieniędzy wiele ciekawych projektów filmowych odkładanych jest na półkę. A mecenasi filmów na pewno mogą liczyć na większy rozgłos niż w przypadku sponsorowania misiów w zoo — komentuje Marcin Męczkowski, członek zarządu firmy A2 Multimedia.
Produkcja opakowań na świecie każdego roku zwiększa się o kilka procent, w dużej mierze dzięki szybko rozwijającym się gospodarkom Europy Wschodniej, Azji i Ameryki Południowej. Wartość globalnego rynku opakowań szacowana jest na blisko 500 mld USD.
W branży działa około 100 tys. firm, które zatrudniają kilka milionów pracowników.
Zużycie opakowań na świecie na jednego mieszkańca szacowane jest na 150 kg rocznie. Jego poziom jest najwyższy w krajach zamożnych, np. Japonia czy USA, a najniższy w rozwijających się.
Udział przemysłu opakowań w PKB różnych krajów sięga średnio 1,5-2,5 proc.
Rodzina Rumińskich zapisała się w historii plakatu. Stało się tak za sprawą Tomasza Rumińskiego, który zaprojektował w latach 60. plakat promujący Polskie Linie Lotnicze LOT. Przedstawia on chłopca szykującego się do "lotu". Chłopcem na plakacie jest Konrad Rumiński, syn Tomasza, dziś prezes firmy Plast Service Pack.
LOT wydał w swojej historii blisko 200 plakatów promujących go w Polsce i za granicą. Do podróży narodowymi liniami zachęcały m.in. prace Stefana Norblina czy Andrzeja Pągowskiego. Spółka twierdzi jednak, że Polacy najlepiej pamiętają plakat Tomasza Rumińskiego.
