Marka zostaje przy Polmosie Józefów. Fundacji Nissenbaumów nie udało się jej wygasić. Sąd nie mógł zająć się merytorycznie sprawą.
Wiśniówka jako marka kolorowej wódki została jeszcze w 1965 r. zarejestrowana na rzecz ówczesnej Centrali Handlu Zagranicznego Rolimpex. Po przekształceniach własnościowych, produkcji licencyjnej i wreszcie po nabyciu drogą kupna stała się w 1999 r. własnością Mazowieckiej Fabryki Wódek i Drożdży Polmos z Józefowa koło Błonia. Po czterech latach fakt, że Wiśniówka należy do Polmosu i nikt inny nie może takiej marki zarejestrować, zwrócił uwagę Fundacji Rodziny Nissenbaumów ubiegającej się o prawa do podobnych znaków. Złożyła więc do Urzędu Patentowego (UP) wniosek o wygaszenie znaku.
Według fundacji, nastąpiła tzw. degeneracja znaku towarowego: stał się on w powszechnym odbiorze synonimem wódki o danym kolorze i smaku i nikt go już nie łączy z którymkolwiek Polmosem, a zwłaszcza z Polmosem Józefów. Wiśniówka stała się z upływem lat nazwą rodzajową i jako takiej nie można jej rejestrować.
UP odrzucił wniosek Nissenbaumów, a sąd administracyjny pierwszej instancji decyzję podtrzymał. Polmos Józefów kupił znak za pieniądze, używa go, marka nie stała się nazwą i nie zdegenerowała się. Nie ma podstaw, aby ją wygaszać — orzekł pół roku temu sąd.
Przedwczoraj sprawa stanęła na wokandzie Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), do którego odwołała się fundacja.
— Istnieją liczne zgłoszenia i kilka rejestracji znaków towarowych z wiśniówką w nazwie. To świadczy o tym, że to nie może być marka. Jest to słowo posiadające charakter wyłącznie informacyjny: produkt jest czerwony, pachnie wiśniami i zawiera stosowny procent alkoholu — przekonywała w imieniu Nissenbaumów Hanna Dreszer-Lichańska, rzecznik patentowy.
Sądu jednak nie przekonała, a to z powodu swoistych praw, którymi rządzi się kasacja do NSA. Fundacja, co jest częstym grzechem w przypadku kasacji, zapomniała, że nie skarży decyzji UP, lecz wyrok pierwszej instancji i ma wskazać, jaki konkretnie przepis naruszył tamten sąd.
— NSA porusza się w granicach skargi. Skarżący nie dali mu szans zająć się sprawą merytorycznie — stwierdził sędzia Jan Bała, uzasadniając oddalenie skargi fundacji.
Wyrok jest ostateczny, Wiśniówka zostaje przy Polmosie Józefów.