Niecały miesiąc temu Maciej Witucki rozstał się z Telekomunikacją Polską jako prezes, przechodząc na stanowisko szefa rady nadzorczej spółki. Zaraz okazało się, że dobry menedżer na połowicznym bezrobociu to gratka nie tylko dla head-hunterów. Witucki, który przymierzany jest do posad w zarządach banków, dokooptował właśnie do rady nadzorczej Work Service.
![PRZYBRAĆ MASY:
Maciej Witucki ma pomóc Work Service urosnąć do rangi korporacji. Przynajmniej rozmiaru Telekomunikacji Polskiej. [FOT. WM]
PRZYBRAĆ MASY:
Maciej Witucki ma pomóc Work Service urosnąć do rangi korporacji. Przynajmniej rozmiaru Telekomunikacji Polskiej. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/6388105f-cabc-46be-bbc3-28f6087ec2af/0a509f3b-e3f4-52b7-a140-db6c9e017391_w_830.jpg)
— Nie chcę tego komentować, jak coś będzie ciekawego, to się odezwę — ucina Maciej Witucki, pytany o nową posadę. Więcej do powiedzenia ma Tomasz Misiak, udziałowiec Work Service i wiceprzewodniczący nadzoru giełdowej spółki.
— Oczywiście znamy się dobrze prywatnie, jeszcze z czasów kariery Macieja w Lukas Banku. Jednak nie to decyduje, ale fakt, że możemy się wesprzeć mocnym nazwiskiem, menedżerem, którego zaliczam do czołowej piątki w Polsce — twierdzi Tomasz Misiak.
Work Service, który po trzech kwartałach 2013 r. ma niemal 13 mln zł zysku i 650 mln zł przychodów, liczy, że doświadczenie Wituckiego w zarządzaniu dużymi firmami przyda się przy budowie europejskiego potentata w sektorze usług personalnych. Już teraz spółka jest liderem w regionie z udziałem w rynku na poziomie 15,4 proc.
— To jednak dopiero początek, celujemy nie w miliard złotych przychodu, ale w dziesiątki miliardów. Dlatego każda rada Macieja będzie niezwykle wartościowa, on zarządzał już niejedną korporacją. Jego doświadczenie ma nam pomóc stać się właśnie korporacją z prawdziwego zdarzenia — tłumaczy Tomasz Misiak.