Wizy to problem nieustannie palący

opublikowano: 18-09-2018, 22:00

Pierwsza w kadencji Andrzeja Dudy, a w ogóle pierwsza od ośmiu lat bytność prezydenta RP w Białym Domu (Bronisław Komorowski gościł wkrótce po wyborze w grudniu 2010 r. i potem już nigdy) poszybowała w kategoriach deklaracji pod niebiosa.

W atmosferze ogólnego uniesienia, strategicznego partnerstwa i planów ustabilizowania amerykańskiej obecności militarnej — głęboko pod dywan zamieciony został problem przywołany w tytule. Był głośny za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, przycichł w kadencji Lecha Kaczyńskiego, nieco odżył za Bronisława Komorowskiego, natomiast od czasu tzw. dobrej zmiany wspominanie o nim traktowane jest przez władców kraju za sypanie piachu w polsko-amerykańskie tryby. Na takie wasalne zakłamanie nigdy nie może być zgody.

Donald Trump przyjął Andrzeja Dudę w formule krótkiej wizyty oficjalnej, z małżonkami.
Zobacz więcej

Donald Trump przyjął Andrzeja Dudę w formule krótkiej wizyty oficjalnej, z małżonkami. Fot Reuters-Kevin Lamarque

Po akcesji Polski do NATO w 1999 r. wydawało się, że w ciągu kilku lat Amerykanie przestaną nas poniżać. Ich uruchomiony w 1988 r. Visa Waiver Program (VWP) umożliwia bezwizowe wjeżdżanie na okres do 90 dni, pod warunkiem posiadania m.in. paszportu biometrycznego i biletu powrotnego. Obecnie obejmuje 38 państw, w tym niemal całą UE — oprócz pękniętego Cypru, nienależących jeszcze do strefy Schengen Bułgarii, Chorwacji i Rumunii oraz… demonstracyjnie dyskryminowanej Rzeczypospolitej Polskiej. Mała dla nas pociecha, że w poczekalni VWP wspólnie z nami siedzi — aż trudno uwierzyć — jeszcze wierniejszy sojusznik USA, czyli Izrael. Warto także pamiętać, że z programu można wypaść, ponad dekadę temu spotkało to Argentynę i Urugwaj.

Warunkiem włączenia państwa do VWP jest zejście liczby odmów wiz nieimigracyjnych poniżej 3 proc. Nasz odsetek powoli spada, ale i faluje: konsulowie USA w 2015 r. odrzucili 6,4 proc. wniosków, w 2016 r. tylko 5,4 proc., ale w 2017 r. więcej — 5,9 proc. Akurat 30 września kończy się budżetowy rok 2017/18 i poznamy świeże statystyki, ale zejście do 5 proc. byłoby cudem. Przy utrzymaniu tego trendu rysuje się dla Polski szansa na wskoczenie do VWP już około roku… 2025. Notabene w latach 2007-09 ustawa epizodyczna podniosła próg odmów do 10 proc., z czego skorzystały w 2008 r. wszystkie (poza Cyprem) państwa, które wspólnie z nami weszły w 2004 r. do UE. W Polsce poziom jeszcze przekraczał 10 proc. i jako jedyni z regionu zostaliśmy z ręką w… no, w formularzu wizowym.

Wszyscy XXI-wieczni prezydenci USA w sprawie wiz są Pinokiami z długimi nochalami. George W. Bush, Barack Obama i obecnie Donald Trump uciekali/uciekają od uczciwego podejścia do problemu, wskazując na Kongres, który nie chce złagodzić ustawy. Ich ponadkadencyjne kłamstwo polega na tym, że bez tykania ustawy wystarczyłoby, gdyby sekretarz stanu nakazał konsulom w Warszawie i Krakowie elastyczne podejście do polskich sojuszników. Powinni koncentrować się na wychwytywaniu terrorystów, pedofili lub narkomanów, a nie tropić na podstawie widzimisię, czy wnioskodawca ma w Polsce wystarczająco mocne korzenie. Prezydentom najwygodniej jednak zrzucać wszystko na niedobry Kongres. Andrzej Duda miał okazję spotkać się również na Kapitolu z członkami propolskiej grupy parlamentarnej (Poland Caucus). Senatorowie i kongresmeni otwierają nam serca, ale tylko tym, którzy amerykańskiemu budżetowi zapłacą haracz po 160 USD od głowy i uzyskają od konsula akt łaski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Wizy to problem nieustannie palący