Przedstawiciele zarządów trzech dużych miast w Polsce, pomimo pewnych zastrzeżeń, jednoznacznie opowiadają się za scentralizowanym ustrojem miasta. Chwalą głównie prosty podział władzy, wiarygodność dużego ośrodka wobec inwestorów oraz możliwość podejmowania szybkich decyzji.
StanisŁaw Huskowski prezydent Wrocławia
- Uważam, że jeden ośrodek władzy jest dobrym rozwiązaniem nawet w przypadku tak dużego miasta jak Warszawa. Takie rozwiązanie pozwala przede wszystkim na podejmowanie szybkich decyzji. Nie rozmywają się też kompetencje poszczególnych organów administracyjnych. Minus obecnego ustroju Wrocławia wynika z ustawy o samorządach, regulującej według identycznych reguł funkcjonowanie gminy liczącej zarówno 5 tys., jak i 700 tys. mieszkańców. Wynikiem tego jest coraz większa ilość dokumentów koniecznych do podpisania przez jedną osobę — prezydenta miasta. Potrzebna jest ustawowa możliwość przeniesienia części uprawnień decyzyjnych prezydenta na powołane przez siebie jednostki pomocnicze.
Andrzej GoŁaś prezydent Krakowa
- Kraków jest gminą na prawach powiatu grodzkiego. Miasto podzielono na 18 dzielnic pomocniczych, które mają niewielkie uprawnienia. Dzięki temu jasno określone są kompetencje członków zarządu, a ustrój jest przejrzysty dla obywateli, czego nie można powiedzieć o ustroju opierającym się na związku gmin. Dzięki temu, że w Krakowie od 10 lat nie było zmiany ustroju wykształciliśmy wysokiej klasy specjalistów do spraw ubiegania się o fundusze pomocowe. Zaowocowało to otrzymaniem 40 proc. sumy z funduszu ISPA przeznaczonego dla Polski.
Tomasz Banel naczelnik Wydziału Polityki Gospodarczej w UM Gdynia
- Miasto jako jedna gmina prowadzi ujednoliconą politykę gospodarczą, nie doprowadza do rażących różnic rozwoju między poszczególnymi podmiotami związku gmin i jest bardziej wiarygodne jako jeden silny partner dla potencjalnego inwestora. Związek gmin jest zawsze obciążony ryzykiem rozbieżności interesów poszczególnych podmiotów i władz wchodzących w ten związek. Wydaje się oczywiste, że władze poszczególnych gmin warszawskich nie zgadzają się na ich centralizację z uwagi na wynikającą z tego konieczność likwidacji części stanowisk, zawężenie delegowanej im władzy i pozbawienie bezpośredniego wpływu na prowadzoną w gminie politykę. Prowadząc politykę zaspokajania zbiorowych potrzeb społeczności lokalnej gmina w praktyce urzeczywistnia ją przez działalność rad dzielnic.