Dywidendę i emisję akcji jednocześnie firmował pana poprzednik. Czy pan również jest za wspieraniem budżetu państwa wypłatami z zysku PKO BP?
Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP: Jako prezes Pioneer Pekao TFI występowałem w roli akcjonariusza mniejszościowego i wiem, co to znaczy być właścicielem. Właściciele mają prawo do dywidendy.
Czy nowy prezes PKO BP skorzysta z możliwości zmiany celów emisji?
Dołączyłem do zespołu PKO BP po to, by wzmocnić bank i realizować obrane cele, czyli przede wszystkim skokowo zwiększyć wolumen udzielanych kredytów dzięki rozpoczętemu już procesowi emisji z zachowaniem prawa poboru. Oczywiście, gdy nadarzą się okazje do aliansów czy przejęć, nie odrzucimy ich z góry.
Czy będzie pan osobiście zachęcał akcjonariuszy do objęcia nowych akcji?
Do 15 proc. akcji PKO BP mają krajowi inwestorzy indywidualni, którzy potrzebują naszego wsparcia przy emisji z prawem poboru. Oprócz kampanii informacyjnych i marketingowych, jakie do nich kierujemy (także w telewizji), mogą liczyć na pomoc 11 tys. przeszkolonych pracowników banku w 791 oddziałach. Z myślą o nich staraliśmy się również tak dobrać parametry emisji, by łatwo było je przeliczać. Około 10 proc. akcji PKO BP należy do zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. Do nich dotrzemy osobiście w najbliższych trzech tygodniach. W ramach serii road show odwiedzimy na pewno Frankfurt, Londyn i Nowy Jork. Spotkamy się również z instytucjami w Warszawie [mają około 24 proc. kapitału — red.].
Około 300 mln zł z emisji (6 proc.) PKO BP chce przeznaczyć na dokapitalizowanie spółek zależnych. Czemu ma to służyć?
PKO BP jest numerem jeden w polskiej bankowości. Chcemy, by nasze spółki zależne również były liderami na swoich rynkach [m.in. ukraiński Kredobank, PKO TFI, PTE Bankowy, mieszkaniowe PKO BP Inwestycje, Inteligo, BFL i eService — red.]. By rosnąć, potrzebują kapitału. Do sukcesu potrzebna jest dobra strategia, odpowiedni ludzie i egzekwowanie wyników. Przyjrzymy się tym trzem kluczowym elementom w każdej spółce.