Własne M poza zasięgiem rodziny

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2012-04-03 00:00

Przez nowe limity w programie Rodzina na swoim w wielu miastach znalezienie mieszkania z dopłatą staje się niemożliwe.

Średni limit ceny metra kwalifikujący do rządowego wsparcia wzrósł od 1 kwietnia o 0,2 proc. dla miast wojewódzkich, a dla reszty kraju spadł o 0,4 proc. Zmiany w poszczególnych województwach są jednak bardzo zróżnicowane. Wśród miast wojewódzkich największy spadek limitu cen nastąpił w Warszawie. Klienci, którzy chcą skorzystać z dopłat,powinni szukać nowego mieszkania (od dewelopera), którego cena nie przekroczy 5,8-5,9 tys. zł/mkw. Oznacza to spadek o 400-500 zł w porównaniu z pierwszym kwartałem. Przy obecnym poziomie cen bardzo trudno znaleźć w stolicy mieszkanie spełniające wymagania programu.

— Szacuje się, że co siódmy chętny na wzięcie kredytu hipotecznego może go nie dostać. Po ostatniej zmianie limitu cen kwota kredytów udzielonych Polakom zmniejszyła się o ponad 20 proc. W związku z tym obniżony próg cenowy jeszcze bardziej ograniczy możliwość korzystaniaz rządowego programu. Z takiego obrotu spraw nie są oczywiście zadowoleni deweloperzy, ponieważ mieszkania z rządową dopłatą cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem klientów — przyznaje Dror Dory Kerem, dyrektor zarządzający Neocity. Jeszcze gorzej będzie na rynku wtórnym, na którym dotychczasowy limit był bardzo niski (5,1 tys. zł/mkw.), a z początkiem kwietnia będzie to 4,6- 4,7 tys. zł/mkw., co praktycznie uniemożliwi zakupy z wykorzystaniem kredytu z dopłatą. Warto przypomnieć, że średnia cena transakcyjna w Warszawie to około 8 tys. zł za metr.

Od kwietnia niższe limity będą obowiązywały też w Krakowie i Opolu. Wzrosną natomiast we Wrocławiu, Bydgoszczy, Toruniu, Lublinie, Białymstoku, Katowicach, Olsztynie, Poznaniu i Szczecinie. W większości tych miast wzrost nie przekroczy jednak 2 proc. Inaczej będzie tylko we Wrocławiu, gdzie od kwietnia będzie można kupić nowe mieszkanie, o ile jego cena nie przekroczy prawie 5,2 tys. zł/ mkw. Dotychczas było to niemal o 200 zł mniej. Na rynku wtórnym limit wzrośnie do 4,15 tys. zł z obecnych 4 tys. Trzeba pamiętać, że nie zawsze wzrost limitów oznacza większą dostępność mieszkań

kwalifikujących się do dopłat. W niektórych miastach limity są tak niskie, że ich podniesienie niewiele zmienia.

— Dostępność wzrośnie w Poznaniu i Wrocławiu, ale nieznacznie. Nie przekroczy kilku procent zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym obu tych miast. Zmian nie należy się spodziewać w Krakowie i Lublinie, gdzie dostęp do preferencyjnych kredytów od kwietnia nie zostanie zmieniony. Nadal będzie to praktycznie niemożliwe — podsumowuje Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker.