Konkurencja nie śpi, dlatego warto zadbać o niematerialną własność przedsiębiorstwa.
Podobny znak towarowy lub budzący skojarzenia z zarejestrowanym znakiem towarowym narusza prawo. Tak samo urządzenie, które różni się elementami, ale zawiera istotne cechy opatentowanego wynalazku, będzie naruszało prawo z patentu.
— Oscypek produkowany z mleka kóz nowozelandzkich w Chicago nie powinien zostać nazwany oscypkiem, chociażby zrobiony przez polskiego górala — podkreśla Dustin Du Cane, starszy partner w kancelarii Kochański, Brudkowski & Wspólnicy.
Zdarza się jednak, że pretensje do określonego prawa zgłaszają dwa podmioty — ten, który wymyślił np. znak, i ten, który zarejestrował go jako swój.
— Nierzadko dochodzi do kolizji zasad formalnych ze względami słuszności. Zgodnie z prawem, tryb rejestracji przyznaje osobie, która pierwsza zgłosi wniosek o przyznanie i ochronę prawa, pierwszeństwo, o ile nie istnieją takie same lub podobne produkty czy usługi. Nie bada się jednak rynku w celu stwierdzenia faktycznego pierwszeństwa. Może więc być tak, że prawo udzielone wskutek rejestracji jest sprzeczne z interesami osoby, która wcześniej wymyśliła i użyła dany wynalazek czy oznaczenie na rynku — mówi Dustin Du Cane.
Co można zrobić
Poszkodowany z punktu widzenia prawa własności przemysłowej „twórca” może domagać się zakazania dalszych naruszeń, przeprosin, rekompensaty finansowej, a także wydania korzyści uzyskanych nieuczciwym zachowaniem, np. zysku ze sprzedaży urządzenia naruszającego patent.
— Skutecznym narzędziem pokrzywdzonych przedsiębiorców jest tymczasowe zabezpieczenie roszczeń. Sąd na ich wniosek i bez pytania drugiej strony może zakazać dalszych naruszeń na czas procesu. Pokrzywdzony musi jednak uwiarygodnić swoje roszczenia i wykazać grożące mu niebezpieczeństwo — wyjaśnia Dustin Du Cane.
Podkreśla on, że przepisy ustawy prawo własności przemysłowej niejako to ułatwiają, wprowadzając jako kryteria do oceny legalności nabycia określonych uprawnień: złą wiarę, dobre obyczaje czy reakcje konsumenckie.
— Badania konsumenckie nierzadko stanowią rozstrzygający dowód w procesach sądowych. W innych sprawach wystarcza stwierdzenie sędziego, że doszło do naruszenia praw i ryzyko pomyłek konsumenckich jest ewidentne, bez sięgania do opinii ekspertów lub badań. Aby uniknąć konieczności dowodzenia i obrony swych praw, warto pamiętać o formalnościach: np. zgłosić używane oznaczenie do urzędu patentowego i sprawdzać, czy konkurent nie zrobił tego samego — radzi Dustin Du Cane.
Sprawa dla sądu
Przedsiębiorca, którego konkurent zarejestrował znak towarowy łudząco podobny do jego własnego, używanego, ale niezarejestrowanego, może wstąpić na drogę sądową albo administracyjną. Zaś użycie opatentowanego wynalazku bez zgody czy oznaczenie produktów podrobionym (identycznym) znakiem towarowym jest przestępstwem.
— W takich przypadkach działa prokurator i sąd karny, także na granicach urzędy celne — wyjaśnia Dustin Du Cane.