Własność to przywilej i odpowiedzialność

Janusz Lewandowski
17-03-2006, 00:00

Orlen walczył na Litwie, a państwowy właściciel przyglądał się z Warszawy. Zapomniał, że własność to przywilej, który rodzi odpowiedzialność. Dotyczy to również kalekiej własności państwowej, zwanej także niczyją. Ułomność tej formy własności polega na tym, że mylona jest z politycznym łupem. Najbardziej mylą ci, co mają pełną gębę frazesów o „majątku narodowym”. Niby to walczą o polskość, a faktycznie rozdzielają synekury.

Ministrowie gospodarki i skarbu jako kadrowcy sporo się napracowali. Gotowi są nawet, tu i ówdzie, rzucić trochę grosza z kieszeni podatników (nazywa to się dokapitalizowaniem) lub podległej firmy (Energa płacąca za Stocznię Gdańską). Jest to łatwe i przyjemne pojmowanie własności. Gorzej, gdy nadchodzi godzina próby. Takiej, jak konkury Orlenu o litewską rafinerię Możejki. Właściciela przy tym nie było. Wielokrotnie, na początku polskiej transformacji, brałem lekcje interesowności od zachodnich ministrów. Po kilku uprzejmościach przechodzili do konkretów. Nie wiem, po co nasz minister gospodarki jechał na Litwę. Wiem, że nie zająknął się o Orlenie. Prawdopodobnie, wzorem innych speców od naprawy Rzeczpospolitej, głowę miał zajętą roszadami kadrowymi. Kapitalizm państwowy to taki system, który pozwala ministrowi usunąć dobrego prezesa, ale prezesowi nie daje szansy wymiany złego ministra!

Janusz Lewandowski, europoseł, PO

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Własność to przywilej i odpowiedzialność