Własny system może być lepszy od ISO

Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2003-04-29 00:00

Firmy, oprócz systemów zarządzania jakości (SZJ), wdrażanych przez jednostki zewnętrzne, same wypracowują swoje standardy, tzw. wewnętrzne systemy jakości (WSJ). Dzięki nim mogą skuteczniej podnosić poziom jakości produkcji i zarządzania organizacją.

— Jakość jest kosztowna, wpływa na to m.in. cena specjalistycznych urządzeń kontrolnych, pomiarowych czy technologicznych. Z pewnością nie wszyscy mogą sobie pozwolić na wprowadzenie wewnętrznego systemu jakości — mówi Małgorzata Skonieczna, wiceprezes ds. marketingu w Pepsi Coli.

WSJ funkcjonują przede wszystkim w międzynarodowych korporacjach. Są efektem wielu lat doświadczeń firm, które z reguły już od samego początku swojej działalności nastawione były na dostarczanie konsumentom produktów bezpiecznych, o wysokiej jakości, zaspokajających ich różnorodne potrzeby. W przedsiębiorstwach takich jak Unilever, Coca-Cola czy Pepsi, powszechnie stosowanym zwyczajem jest dzielenie się doświadczeniem i zdobytą praktyką z innymi oddziałami. Z czasem wprowadzone w jednej fabryce innowacje stają się elementami systemów jakości we wszystkich zakładach.

— Konsument, który dokonał zakupu napoju produkowanego przez naszą firmę, jest pewny nie tylko jego walorów smakowych, ale również innych wyróżników jakościowych. Dlatego też każdy produkt, niezależnie od miejsca lub czasu jego produkcji, powinien być taki sam — mówi Edward Łobaszewski, dyrektor ds. technicznych i urynkowienia nowych produktów i opakowań w Coca-Cola Poland Services.

Konstruując WSJ, koncerny bazują na doświadczeniach własnych, swoich partnerów w produkcji oraz na powszechnie uznanych systemach zapewnienia jakości. Systemy te są ciągle ulepszane, ich nowe edycje są publikowane co roku, a zawarte w nich wymagania na bieżąco doskonalone i weryfikowane. W polskich oddziałach Coca- -Coli i Pepsi przy konstruowaniu WSJ wykorzystane zostały amerykańskie standardy, dotyczące produkcji w przemyśle spożywczym, oraz własne doświadczenia. Wzięto także pod uwagę wymagania prawne obowiązujące w kraju producenta.

— Nie bez znaczenia dla skutecznego opracowania i stosowania WSJ jest zaangażowanie pracowników, ambicje kierownictwa oraz kultura organizacyjna całej firmy — mówi Katarzyna Walczak, kierownik zapewnienia i kontroli jakości w zakładach Unilevera w Katowicach.

Wewnętrzne systemy jakości, tak jak systemy zarządzania jakością (SZJ), mogą podlegać procesowi certyfikacji. W Coca-Coli audyt zakładów produkcyjnych firmy rozlewczej jest przeprowadzany przez niezależne firmy, działające na zlecenie The Coca-Cola Company. Audytor sprawdza, czy wymagania zawarte w ich wewnętrznym systemie jakości (The Coca-Cola Quality System — TCCQS) są tam spełniane. W przypadku Pepsi jej zakłady produkcyjne podle- gają corocznym wewnętrznym audytom jakościowym (IQA). W zależności od wyniku audytu certyfikującego ustalana jest pozycja zakładu w generalnej klasyfikacji zakładów koncernu.

— Wymagania audytowe w przypadku naszego WSJ są równie restrykcyjne jak w przypadku SZJ — mówi Małgorzata Skonieczna.

W odróżnieniu od systemów wprowadzanych przez firmy zewnętrzne, WSJ dopasowany jest do potrzeb i charakteru przedsiębiorstwa, nie zawiera zbędnych elementów, wykorzystuje najbardziej optymalne techniki zarządzania. Ma on zasadniczą zaletę, tzn. jest od początku tworzony wewnątrz firmy przez pracowników, czyli uczestników dalszych procesów jakościowych. To oni tworzą podstawy systemu, wdrażają i weryfikują. Znają go zatem najlepiej i stosują.

Jak podkreślają przedstawiciele koncernów, jakość wytwarzanych produktów wpisana jest w misję ich firm. Z czasem WSJ staje się także elementem prestiżu spółki. Jednak nie system sam w sobie jest najważniejszy, lecz jakość produktów, która dzięki niemu jest osiągana.