Przed urzędami pocztowymi w całych Włoszech stoją od wielu godzin w kolejkach imigranci, którzy chcą złożyć wnioski o zezwolenie na pracę. W kolejkach utworzono listy społeczne, niektórzy cudzoziemcy koczowali przez całą noc. Wnioski będą przyjmowane od godziny 14.30.
Zgodnie z decyzją rządu w tym roku we Włoszech przeznaczono 170 tys. miejsc pracy dla obcokrajowców, w tym także dla obywateli nowych państw Unii Europejskiej. Władze postanowiły bowiem nie otwierać przez trzy kolejne lata swego rynku pracy dla obywateli nowych krajów członkowskich, z wyjątkiem Malty i Cypru. Nowością tegorocznego dekretu rządowego jest to, że przewiduje on zatrudnienie prawie dwa razy większej liczby cudzoziemców niż poprzednie takie rozporządzenia.
Tymczasem według nieoficjalnych szacunków o każde miejsce pracy stara się około 10 imigrantów. W ostatnich tygodniach rozdano prawie 2 miliony formularzy dla osób, chcących skorzystać z tej okazji. Powstał nawet czarny rynek - nieosiągalne już na pocztach blankiety sprzedawano za 50-70 euro.
Włoskie agencje prasowe informują, że w związku z olbrzymimi kolejkami przed urzędami pocztowymi policja w całym kraju została ostrzeżona o możliwości zakłócenia porządku publicznego, dlatego do ochrony szczególnie oblężonych punktów skierowano specjalne patrole.
Rządowy dekret o pracy dla cudzoziemców dotyczy opiekunek do dzieci i pomocy domowych, a także pracowników sezonowych w rolnictwie, turystyce, budownictwie i w przemyśle.
Sylwia Wysocka