Ile jeszcze można ugrać na rynku mrożonej herbaty wartym, według Nielsena, 500 mln zł? Zdaniem części producentów, coraz mniej — co potwierdzają dane o sprzedaży. Mimo to FoodCare, który wkroczył w ten segment ostatni z własną wersją mrożonej herbaty, wprowadził właśnie trzeci smak i zapowiada zamieszanie.



Sprzeczne wyliczenia
— To na tyle duży rynek, że z pewnością znajdę na nim miejsce. Na rynku energetyków też miało się już nic nie wydarzyć, a jednak Black pobił graczy obecnych tam znacznie dłużej. Daję sobie trzy lata na zdobycie z Fitellą Nice Tea pozycji co najmniej wicelidera. Jeśli mi się nie uda, zrezygnuję z tej kategorii — deklaruje Wiesław Włodarski, prezes FoodCare. W tym roku firma założyła ostrożnie, że w kraju sprzeda mrożoną herbatę za 25 mln zł. — Zrealizowaliśmy już ponad połowę planu — mówi Wiesław Włodarski.
Ostatnie dostępne dane Nielsena mówią o wolumenowym spadku sprzedaży herbat mrożonych o 4 proc. (od czerwca 2012 r. do maja 2013 r.) do ponad 486 mln zł. Co ciekawe, inna firma, Döhler Market Research (jej danymi posługuje się FoodCare), szacuje wartość polskiego rynku mrożonej herbaty w 2012 r. na… ponad trzy razy więcej (1,5 mld zł). Jej prognozy mówią też o 3-procentowym wzroście ilościowym w 2013 r.
— Rynek herbaty mrożonej wyhamował w 2013 r. ze względu na spadek sprzedaży private labels (przede wszystkim w sklepach dyskontowych), którym kategoria zawdzięcza wzrost z 2012 r. — przyznaje Iwona Jacaszek, dyrektor ds. korporacyjnych w Coca-Cola HBC Polska, która ma markę Nestea. Zdaniem Martina Mateasa, prezesa Hoop Polska, to skutek nasycenia.
— Kiedyś na rynku herbat mrożonych istniały tylko Nestea i Lipton Ice Tea. Pojawili się jednak kolejni gracze, którzy wysycili ten rynek. Większy wzrost spożycia jest możliwy, ale wymaga pobudzenia. Potrzebne są spore budżety reklamowe, jednak w czasie kryzysu zostałyone znacząco ograniczone — mówi Martin Mateas. Wiesław Włodarski zapewnia, że na marketingu oszczędzać nie będzie.
— W najbliższym czasie będziemy przeznaczać na ten cel 25 proc. obrotów. To doskonałe wsparcie całej marki Fitella. Dzięki mrożonej herbacie sprzedaje się więcej płatków, a ich konsumentki, widząc herbatę tej marki, też po nią sięgają — mówi Wiesław Włodarski.
Zdrowotne innowacje
Iwona Jacaszek widzi jeszcze przestrzeń dla wzrostu.
— Obecny trend wynika głównie z przesunięcia popytu na najtańsze kategorie napojowe, czyli wodę, spowodowanego spowolnieniem gospodarczym. Ta kategoria ma jednak potencjał wzrostowy — mimo że przeciętny Polak pije rocznie 8 l mrożonej herbaty, czyli powyżej średniej unijnej, która wynosi 6,7 l na głowę. Spożycie jest u nas wyższe niż w Niemczech czy we Francji, ale znacznie niższe niż we Włoszech czy w Irlandii, gdzie pije się po 15 l. Warto też zauważyć, że w ciągu 5 lat polska średnia się podwoiła — podkreśla dyrektor z Coca-Cola HBC Polska.
Zdaniem Małgorzaty Skoniecznej, dyrektora komunikacji w PepsiCo Polska, o braku nasycenia rynku świadczy fakt, że wkraczają na niego nowi gracze. — Herbaty mrożone to kategoria, w której można wprowadzać innowacyjne produkty na bazie różnych herbat, z różną kalorycznością, jak np. nasza Nestea Green Tea ze stewią. Dzięki nasilającemu się trendowi prozdrowotnemu, polegającemu na stosowaniu zróżnicowanej, zbilansowanej diety, one będą motorem wzrostu — przekonuje Iwona Jacaszek.
Wiesław Włodarski też chce zaproponować coś konsumentom stawiającym na zdrowie. — W tym roku więcej nowości nie wprowadzimy, pracujemy jednak cały czas nad zastosowaniem stewii w naszych napojach. Tego typu produktów można się spodziewać w 2014 r. — zapowiada prezes FoodCare. Hoop nie zamierza na razie eksperymentować.
— Nie planujemy wprowadzania kolejnych wersji smakowych mrożonej herbaty ani wycofywania tych, które mamy. Traktujemy Pickwick Ice Tea jako niezbędny element napojowego portfela naszej firmy — deklaruje Martin Mateas.