Włosi ograniczą wydatki na święta

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2011-12-07 00:00

Wino stołowe zamiast trunków za kilkadziesiąt euro. Prezenty tylko dla dzieci — Włosi oszczędzają, by opłacić rachunki

Kryzys zadłużenia na półwyspie apenińskim odbija się na zwykłych obywatelach. Włosi, tak jak rząd, będą ograniczali wydatki. Na razie te świąteczne. — Konsumenci nie wierzą w jutro. Sprzedaż w okresie świątecznym może być niższa nawet o 15 proc. niż w ubiegłym roku. To największy spadek od czasu II wojny światowej — mówi Pietro Giordano, sekretarz generalny grupy konsumenckiej Adiconsum.

Szukając promocji

Wielu Włochów wyda „tredicesima”, czyli świąteczną premię, często równą pełnej miesięcznej pensji, na opłatę zaległych rachunków, zamiast na prezenty.

— Ci, których będzie stać na świąteczne wydatki, poszukają promocji np. na starsze kolekcje torebek Gucci, zamiast kupować tegoroczne hity — dodaje Pietro Giordano.

W tym roku dynamika sprzedaży detalicznej miesiąc do miesiąca była we Włoszech tylko dwa razy wyższa od zera – w lutym i kwietniu. Pozostałe dane wskazywały na spadek aktywności konsumentów. Sprzedaż detaliczna we wrześniu była o 1,5 proc. niższa rok do roku. Według badania Deloitte, włoscy konsumenci mogą ograniczyć świąteczne wydatki o 2,3 proc., do 625 EUR na osobę. Przewidziany spadek wydatków dla całej Europy wyniósł 0,8 proc.

— W 14. edycji naszego badania zaufanie konsumentów we Włoszech było najniższe od czasu rozpoczęcia badań. Najbardziej, bo o 3,2 proc., spadną wydatki na prezenty — mówi Dario Righetti, partner Deloitte w Mediolanie.

Pani minister płacze

Włosi w tym roku otrzymywali same złe wiadomości. Najpierw były informacje o rosnącym zadłużeniu tego kraju i konieczności opracowania planu oszczędności przez rząd — bez konkretnych propozycji ze strony władz. Później rozpoczął się serial z dymisją rządu Silvia Berlusconiego. Wreszcie — nowy gabinet premiera Mario Montiego zapowiedział program oszczędności, który ma przynieść łącznie 30 mld EUR. Na konferencji prasowej Elsa Fornero, minister pracy, popłakała się, mówiąc o konieczności wyrzeczeń. Przy takich nastrojach nie dziwi, że mieszkańcy Włoch łapią się za portfele.

— W tym roku kupię tylko prezenty dla dzieci. Martwię się o przyszłość, szczególnie o następny rok — mówi Manuela De Lucca, prawniczka prowadząca własną działalność gospodarczą. Pesymistyczne nastroje panują również wśród właścicieli sklepów. Indeks zaufania sprzedawców osiągnął w listopadzie najniższe wartości od marca 2009 r.

— Okres świąteczny niczego nie zmieni. Wzrost sprzedaży mieliśmy przez ponad 15 lat, ale w tym roku ludzie już nie przychodzą — mówi Tiziana de Pascalis, właścicielka małego sklepu spożywczego z Mediolanu.

Amerykanie nie panikują

Zupełnie inne nastroje panują za oceanem. Mimo różnych prognoz ekonomistów dla gospodarki USA i podobnego bezrobocia jak we Włoszech (USA — 8,6 proc., Włochy — 8,5 proc.), Amerykanie nie mają zamiaru oszczędzać na świętach. Według danych zebranych przez IBISWorld, wydatki na choinki w tym roku wyniosą w USA łącznie 3,4 mld USD i będą o 3,1 proc. wyższe niż przed rokiem.

— Spodziewamy się bardzo dobrej sprzedaży choinek i bardzo dobrych obrotów świątecznych w tym roku. Historia pokazuje, że Amerykanie nie chcą oszczędzać na świętach nawet wtedy, gdy gospodarka zwalnia — mówi Jean Niemi, rzecznik Home Depot. Według NRF (National Retail Federation), amerykańscy konsumenci wydadzą w tym roku 6 mld USD na ozdoby świąteczne, najwięcej od 7 lat. [ŹRÓDŁO: BLOOMBERG]