Włoski cios w euro

  • Przemysław Kwiecień
28-02-2013, 14:53

Szef amerykańskiego banku centralnego bardzo się starał, ale nie udało mu się osłabić dolara. Za nami czwarty tydzień przeceny euro, a to za sprawą rozstrzygnięcia w wyborach do włoskiego parlamentu.

Faworyzowany Bersani wygrał tylko w izbie niższej i wiele wskazuje na to, że nie będzie w stanie stworzyć w Senacie koalicji. Osłabienie euro naszym zdaniem nie jest ani chwilowe, ani przypadkowe.

Zarówno Berlusconi, jak i komik Beppe Grillo prowadzili kampanie wyborcze bazujące na populistycznych hasłach i zostali za to wynagrodzeni, otrzymując łącznie ok. 55% poparcia. Tymczasem technokrata Monti, którego rządy odsunęły Włochy znad przepaści, otrzymał zaledwie 10% poparcia. Już sam ten fakt powinien być dla rynków jasnym komunikatem. Do tego dochodzi jednak pat wyborczy. Grillo już zadeklarował, iż nie poprze rządu Bersaniego, nowe wybory są też w interesie Berlusconiego, gdyż może je wygrać. Nowe wybory mogą być rozpisane jednak dopiero przez kolejnego prezydenta, którego wiosną musi wybrać… obecny parlament. Do tego czasu Włosi mogą mieć rząd mniejszościowy, tak więc niepewność polityczna w pogrążonej w recesji gospodarce trwać może do wakacji.

To może mieć wymierny wpływ na rynki. Od czasu przejęcia teki premiera przez Montiego premie od włoskich 10-latek obniżyły się z ponad 550 do 250 punktów bazowych na koniec stycznia. Obecnie są to 330bp. Notowania premii od włoskich i hiszpańskich obligacji i EURUSD są ze sobą mocno skorelowane. Gdyby założyć, iż włoskie premie wzrosną w połowie (czyli jeszcze o ok. 65 bps), a hiszpańskie (na zasadzie efektu zarażenia) wzrosną dwukrotnie mniej, zależność z rynkiem walut sugerowałaby spadek notowań pary w okolice 1,28-1,29.

Istotne jest również to, iż notowaniom euro nie pomagają inne czynniki. W styczniu wiele mówiło się o tym, iż wcześniejsze spłaty LTRO (3-letnich pożyczek EBC) spowodują spadek nadpłynności w sektorze bakowym i wzrost rynkowych stóp procentowych, które obecnie są bliżej zerowej stopy depozytowej niż stopy operacji otwartego rynku. Ocena ta była jednak błędna – kwoty wcześniejszych spłat są zdecydowanie zbyt małe, aby istotnie zmniejszyć nadpłynność i rynek kontraktów na stopę procentową już skorygował oczekiwania na wzrost rynkowych stóp, co powinno również wywierać presję na kurs euro. Podsumowując, ostatnia przecena euro była uzasadniona i nie zdziwiłoby nas, gdyby została pogłębiona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: dr Przemysław Kwiecień Główny Ekonomista X-Trade Brokers DM S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Włoski cios w euro