Włochy kuszą inwestorów. Rentowność włoskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych przekroczyła 7 procent. Czy to znakomita okazja inwestycyjna, czy raczej pułapka? Wielu inwestorów nie ma odwagi inwestować na tym rynku — przy takich rentownościach Grecja, Irlandia i Portugalia musiały skorzystać z programów pomocowych. Fakty nie są na pierwszy rzut oka budujące: Włochy mają drugi pod względem wielkości dług publiczny w strefie euro, sięgający ponad 120 proc. PKB. Dodatkowo w przyszłym roku państwo będzie musiało wydać 300 mld EUR na refinansowanie, a sektor bankowy może potrzebować dalszych 100 mld EUR. Czarę goryczy dopełnia długotrwały brak woli politycznej do wprowadzania reform.
Z drugiej jednak strony rządy Berlusconiego należą już do przeszłości. Włochy zatwierdziły pakiet oszczędnościowy, a stery przejął Mario Monti, który jest powszechnie cenionym technokratą i byłym pracownikiem Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Patrząc na włoskie zobowiązania liczące niemalże 2 bln EUR, w samym sektorze prywatnym mamy do czynienia z majątkiem wynoszącym 9 bln EUR. Włoski budżet ma nadwyżkę pierwotną 1 proc. PKB, a około połowa obligacji znajduje się w rękach mieszkańców tego kraju. Ponadto, mimo wewnętrznych sporów, EBC będzie prawdopodobnie kontynuował politykę skupowania obligacji na rynku wtórnym. Wiele zależy od polityki prowadzonej w strefie euro oraz od działania EBC.
Zakładamy, że oprocentowanie włoskich obligacji dziesięcioletnich prędzej czy później spadnie poniżej 6 proc. — głównie dzięki rozpoczęciu realizacji planowanych reform, jak również systematycznemu skupowaniu obligacji przez EBC. Jednak oba te czynniki są niepewne, wymagają czasu i zawsze należy spodziewać się komplikacji. Istnieje ryzyko, że uczestnicy rynków kapitałowych w coraz większym stopniu będą koncentrować się na potencjalnych kłopotach Francji, co mogłoby wywołać kolejną falę niepewności wobec wszystkich obligacji krajów peryferyjnych, a także bezpośrednio wobec ryzykownych obligacji włoskich.
Mimo wysokich spreadów i rentowności nadal jesteśmy ostrożni, segment obligacji krajów peryferyjnych. Spodziewamy się kolejnych wahań, w szczególności ze względu na ryzyko dalszego obniżenia ratingu kredytowego. Inwestorom nieakceptującym wyższego ryzyka w krótkim terminie zaleca się ostrożność w korzystaniu z tego typu „okazji” lub przejście do segmentu obligacji korporacyjnych (z wyłączeniem usług finansowych).
Poza państwami peryferyjnymi w obecnych warunkach rynkowych, niekoniecznie atrakcyjne są obligacje rządowe, lecz raczej inwestycje w segment obligacji wysokoprocentowych, i to nie europejskich, ale amerykańskich. Zachęcają do tego bilanse spółek z USA. Mimo wyższego ryzyka, ze spreadami średnio około 750 punktów bazowych, są one bardzo atrakcyjne. Ze względu na niestabilne otoczenie odradzamy jednak fundusze zarządzane pasywnie (wg strategii kupuj i trzymaj), a w zamian polecamy fundusze zarządzane aktywnie.
Zakładamy, że oprocentowanie włoskich obligacji 10-letnich spadnie poniżej 6 proc.