Woda z kranu napędza wodę w butelce

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-10-25 00:00

Inspektor sanitarny promuje ryzykowne zachowania — twierdzi branża napojowa. Przyznaje jednak, że pomaga jej to zwiększać obroty

Woda się rozlała. Tylko w zasadzie nie wiadomo jaka. W zeszłym tygodniu ruszyła akcja „Zawodniacy”, zachęcająca dzieci do picia wody, w tym wody z kranu.

Państwowe instytucje przekonują, że „kranówę” warto pić. Branży napojowej to nie w smak, jednak wart miliardy złotych rynek wody butelkowanej i tak rośnie.
 [FOT. ISTOCK]
Państwowe instytucje przekonują, że „kranówę” warto pić. Branży napojowej to nie w smak, jednak wart miliardy złotych rynek wody butelkowanej i tak rośnie. [FOT. ISTOCK]
None
None

Kran bezpieczny czy nie

To już kolejny apel. Szerokim echem odbiła się w tym roku inna oddolna akcja „Piję wodę z kranu”, rozpoczęta na Facebooku przez dwóch mieszkańców Warszawy, którzy przekonywali, że kupowanie wody butelkowanej jest nieekologiczne, nieekonomiczne i niepraktyczne. Tych wad nie ma woda płynąca z kranu. I o ile tak głoszone argumenty branża napojowa puściła płazem, o tyle w przypadku „Zawodniaków” ostro protestuje i twierdzi, że państwowy urząd, który tej akcji patronuje, promuje ryzykowne zachowania.

Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych (PTPZ), organizator tej kampanii społecznej, wspierane m.in. przez Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) i Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, zaznacza, że ta akcja ma promować picie wody wśród dzieci, przede wszystkim w wieku 6-11 lat oraz wśród ich rodziców i opiekunów.

Na stronie internetowej akcji PTPZ wyjaśnia, dlaczego promuje picie wody z kranu. Ma ona „w wielu miejscach bardzo dobrą jakość, jest bogata w składniki mineralne (...), jest dostępna o każdej porze i w każdym miejscu, nie wymaga odwiedzania sklepu, robienia zapasów ani dźwigania zgrzewek do domu (...), jest dużo tańsza niż najtańsze wody butelkowane (...) i ekologiczna, jej spożywanie nie powoduje produkcji plastikowych odpadów”. Polska Federacja Producentów Żywności (PFPŻ) uważa jednak, że dyskusyjne jest nie to, która woda jest zdrowsza, ale to, że program promuje wśród dzieci zachowania, które w dużej mierze można uznać za ryzykowne.

— Zaskakujące jest to, że wspiera go GIS, którego celem jest ograniczanie ryzyka związanego ze spożyciem żywności. Nikt przecież nie kontroluje codziennie tego, co wypływa z każdego kranu w każdej szkole. W przypadku awarii lub skażenia wodociągu nikt w 100 proc. nie jest w stanie zapewnić, że to, co płynie w danym momencie, jest bezpieczne dla dzieci, i ostrzec je, by wody nie piły.

Również stan wodociągów w miastach jest różny. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność, jeżeli dojdzie do zatrucia? — pyta Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ. Tadeusz Wojtaszek, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysłu Rozlewniczego (KIGPR), w imieniu branży również apelował do organizatorów akcji, wskazując na skażenie części wodociągów wiejskich. GIS od zarzutów umywa ręce.

— Udzieliliśmy patronatu. Tego typu akcje są prowadzone w wielu rozwiniętych krajach. Najlepszym napojem dla dzieci, zdaniem wszystkich pediatrów świata, jest woda. Szkoły, które będą brać udział w programie GIS, nie promują ryzykownychzachowań. Promują picie wody. O szczegóły programu proszę zapytać organizatora — mówi Jan Bondar, rzecznik GIS. Na konferencji prasowej inaugurującej kampanię Marek Posobkiewicz, pełniący obowiązki głównego inspektora sanitarnego, zapewniał, że woda z kranu w szkołach jest zdatna do picia, a tylko niekiedy w przypadku starych instalacji może być zanieczyszczona. Zdaniem dyrektora generalnego PFPŻ, ryzykiem jest namawianie dzieci do picia wody z kranu właśnie w szkole.

— Przecież to miejsce do tego nieprzeznaczone, bo krany z wodą są zazwyczaj w ubikacjach, które nie spełniają warunków pomieszczeń dla konsumpcji żywności — twierdzi dyrektor generalny PFPŻ. Organizator akcji widzi sprawę zupełnie inaczej.

— Być może branża wody butelkowanej po prostu się boi, że akcja zmniejszy ich przychody ze sprzedaży. Nie zniechęcamy do picia wody butelkowanej, ale występujemy przeciwko lawinowo rosnącemu spożyciu słodkich napojów, które przyczyniają się do otyłości wśród dzieci. Jeśli jednak mamy dostęp do bezpiecznej wody z kranu, to dlaczego mielibyśmy z niej nie skorzystać. Pod względem sanitarnym nasza woda z kranu nie odbiega od wody powszechnie pitej chociażby w Wielkiej Brytanii. Nasze obawy wynikają z mentalności ukształtowanej w dawnych czasach, gdy woda była gorszej jakości, a ponadto pachniała chlorem — komentuje dr n. med. Łukasz Balwicki, koordynator programu „Zawodniacy”.

Woda wspiera wodę

Tyle o kontrowersjach. Teraz o ekonomii, bo — jak zapewnia branża — jej biznesy takie akcje wręcz wspierają.

— W trakcie trwania takich kampanii zawsze jesteśmy pytani o zdanie, więc możemy podkreślić zalety wody butelkowanej, w tym to, że jest po prostu bezpieczna. Konsumenci czytają etykiety wód, natomiast etykiety na kranie nie ma — mówi Tadeusz Wojtaszek.

— Jako Staropolanka jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że wody z kranu nie da się porównać do wyjątkowej wody mineralnej, którą produkujemy. W przypadku wody źródlanej takie porównanie jest bardziej uprawnione, bo nie jest ona mineralizowana — twierdzi Marek Garncarczyk, wiceprezes Uzdrowisk Kłodzkich, producenta Staropolanki i Wielkiej Pieniawy. Odwrotu od wody butelkowanej nie przewiduje również Nestle, właściciel m.in. Nałęczowianki i Daru Natury.

— Zaletą wolnego rynku jest to, że konsumenci mają wybór. Najważniejsze, by był to wybór świadomy, oparty na rzetelnych informacjach. Polacy wciąż piją za mało wody, nie przewidujemy jednak, by odwrócili się od wody butelkowanej na rzecz wody z kranu — mówi Małgorzata Szlendak, rzecznik Nestle.

Zdaniem Edyty Bilskiej, dyrektora marketingu Cisowianki, niezależnie od kampanii promujących picie wody z kranu, na rynku wody butelkowanej zawsze będzie miejsce dla dobrych produktów. Z danych KIGPR wynika, że ten rynek wart jest 4,7 mld zł i cały czas rośnie. — Wzrost kategorii wód butelkowanych w całym 2013 r. wyniesie 5-7 proc. Teraz spożywamy około 70 litrów rocznie na mieszkańca — mówi Tadeusz Wojtaszek. — Ten sezon producenci wody mogą zaliczyć do udanych — sprzyjała pogoda.

Ponadto coraz silniejsze trendy prozdrowotne również pomagają zwiększać sprzedaż. Ludzie coraz aktywniej spędzają czas i są świadomi zarówno jakości, jak i wartości minerałów, które uzupełniają, sięgając po butelkę wody mineralnej — dodaje Marek Garncarczyk.